TVP CHCIAŁA MIEĆ WŁASNY SYGNAŁ Z LONDYNU. ZABRAKŁO PIENIĘDZY!

Publiczna telewizja jest zdana na ogólny przekaz z lekkoatletycznych mistrzostw świata w Londynu i nie ma wpływu na to, co w danym momencie pokazywane jest na ekranach naszych telewizorów. Unikalny obraz tylko dla Polski kosztowałby zbyt dużo. Około 1,5 miliona złotych.

  • Końcówki finału rzutu młotem Anity Włodarczyk i Malwiny Kopron nie można było zobaczyć na żywo. Wszystko przez to, że publicznej telewizji zabrakło pieniędzy na transmisję.
  • TVP jest zdana na ogólny przekaz z lekkoatletycznych MŚ w Londynu i nie ma wpływu na to, co jest w danej chwili pokazywane. Załatwienie indywidualnego obrazu tylko dla Polski na całe MŚ kosztowałby łącznie około 1,5 miliona złotych.
  • Może się zdarzyć, że piątkowy finał rzutu młotem Pawła Fajdka i Wojciecha Nowickiego, czy sobotni skok wzwyż z udziałem Kamili Lićwinko także możemy nie zobaczyć.

 

Anita Włodarczyk i Malwina Kopron w poniedziałek zdobyły złoty i brązowy medal w rzucie młotem lekkoatletycznych mistrzostw świata. Telewizja Polska dzień później poinformowała, że w szczytowym momencie konkurs z ich udziałem oglądało, na dwóch kanałach TVP i TVP Sport, trzy miliony widzów. Paradoks polega jednak na tym, że nikt w Polsce... nie oglądał rzutów pań na żywo. 

W dobie niezwykle szybkiego obiegu informacji, wykorzystania internetowych relacji wynikowych, czy mediów społecznościowych naprawdę nie było trudno zorientować się, że konkurs rzutu młotem kobiet nie jest pokazywany nam w czasie rzeczywistym. Próby z udziałem naszych pań były wypuszczane na antenę z odtworzenia. Na przykład w czasie przerw w biegach. 

Komentatorzy Telewizji Polskiej o wynikach uzyskiwanych przez Włodarczyk mogli tylko poopowiadać, co stanowiło dodatek do widoku biegaczy na bieżni. W pewnym momencie jednak zaprzestali takiego przekazy, a jeśli ktoś chciał się zorientować jak idzie naszym zawodniczkom mógł... posłuchać odgłosów trybun. 

Sygnał, który dociera do Polski jest dziełem realizatorów w firmy obsługującej mistrzostwa od strony telewizyjnej. Jeśli komuś taki przekaz nie pasuje, może wysłać na miejsce swój wóz, swoich realizatorów, korzystać z tego, co rejestrowane jest przez kamery na poszczególnych arenach i z tego stworzyć taką relację, jaka najbardziej odpowiadałby jego kibicom. Tyle tylko, że liczba pozycji w kosztach jest wówczas naprawdę spora. Trzeba zapłacić: za przejazd wozu realizacyjnego, pracowników, zapewnić im hotele, kupić prąd, wykupić światłowód, nawet zapłacić za miejsce na parkingu w strefie mediów. Łącznie wychodzi ponad 30 tysięcy euro dziennie. Mistrzostwa trwają dziesięć dni, co przy obecnym kursie euro daje półtora miliona złotych. 

Tak sytuacja wyglądała. To jest fakt. Ale nie piszemy tego dlatego, aby na telewizji publicznej, a szczególnie osobach odpowiedzialnych tam za sport, wyżywać się.  TVP mistrzostwa z udziałem Polaków pokazuje tak, jak umożliwia to jej przekaz z Londynu. Kolejny paradoks polega na tym, że i tak jest lepiej niż w poprzednich lekkoatletycznych MŚ, bo dziennikarze TVP mają sposobność przeprowadzania na żywo rozmów ze sportowcami. Wiadomo, że chciałaby to robić, lepiej, szybciej i bardziej komfortowo dla krajowego widza. Skądinąd wiemy, że nikt przy Woronicza nie machnął ręką i nie powiedział: damy, co przyjdzie z Londynu, a ludzie i tak to kupią. Możliwości przygotowania sygnału tylko dla Polski została sprawdzona,  ale wszystko, na co też łatwo wpaść, rozbiło się o pieniądze. Telewizja nie mogła sobie pozwolić na to, żeby wydać dodatkowe półtora miliona złotych tylko na to, żeby mieć własny obraz z mistrzostw świata. Dodatkowe, bo przecież zapłaciła za licencję. Na dostosowywanie się do wymogów widzów z poszczególnych krajów nie zdecydował się także, znacznie bogatszy od TVP, Eurosport. W Polsce także pokazuje to samo, co publiczny nadawca z  ul. Woronicza.

W kolejnych dniach, na przykład w piątek, czekają nas zawody z udziałem naszych faworytów w konkursie rzutu młotem, czyli Pawła Fajdka i Wojciecha Nowicki. A w sobotę skok wzwyż z udziałem Kamili Lićwinko. Prawdopodobnie będzie tak jak z Włodarczyk i Kopron. Bo to, co znajdzie się w relacji, nie zależy bezpośrednio od TVP.

Autor: 
--------------
Źródło: 

przegladsportowy.pl

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.