Uzależnienie od Internetu

Obecnie często spotykamy się ze stwierdzeniem, że uzależnienie od Internetu jest chorobą współczesnego świata. Według mnie to zjawisko, to nic innego jak naturalna konsekwencja socjalizacji. Od lat jesteśmy uczeni, że należy dopasować się do grupy, społeczności, ogólnego trendu ustanowionego przez media („Fit and stay a like”). Oglądając podsumowanie roku na YT, widząc, jak powtarzają się i moje ulubione filmy, poczułem się, że jestem częścią grupy. To nie jest żadne uzależnienie, tylko ewolucja społeczeństwa. Nowe medium równa się nowa socjalizacja.

Ostatni wiek był wiekiem telewizji. To ona wykreowała wizerunek poprawnej rodziny, poprawnego zachowania, poprawnego ubioru. Ona stanowiła o tym co nam wolno, a czego nie. Jakie akty są akceptowalne, a jakie nie. Nikt nie mówił o uzależnieniu od telewizji. To, że była włączona od rana do nocy, nikogo nie dziwiło.

Uzależnienie polega na bezmyślnym podporządkowaniu całego swojego życia jednej rzeczy. Internet wcale nie musi taki być. Pisząc to nie neguję oczywiście, że nie da się uzależnić od Internetu, ponieważ uzależnić się można od wszystkiego. Chcę tylko powiedzieć, że nie wszyscy, o których mówi się, że są uzależnieni, są w istocie pochłonięci tym medium. Jeżeli ktoś świadomie coś robi i dzięki temu się rozwija, to nie jest to uzależnienie. Uzależnieniem jest coś, co nie przynosi żadnego pozytywnego skutku i hamuje rozwój człowieka.

To my kształtujemy jego zawartość oglądamy to, co my chcemy, czytamy to, co my uważamy za interesujące. Znaleźliśmy nowe medium, które sami tworzymy. Stąd właśnie ten zwiększony czas, który spędzamy w Internecie, bo tam są wszystkie istotne rzeczy, które faktycznie nas interesują. Larum podnosi się, ponieważ Internet tworzy nowe trendy zachowań, takich, które nie pasują do epoki telewizji. Przestaliśmy pasować do społeczeństwa wykreowanego przez media XX wieku, a jak nie pasujemy to znaczy, że jesteśmy kimś złym. Należy to leczyć, zapobiegać. Otóż nie jest to do końca prawdą. Internet jest po prostu nowym rodzajem społeczeństwa, a raczej wielu społeczeństw połączonych wspólnym medium, różniących się zainteresowaniami. Medium to jednak jest postrzegane jako coś niebezpiecznego, bowiem jest w dużo większym stopniu kreowane przez nas, niż przez kogokolwiek innego. Demonizacja nowego medium zawsze pojawiała się, gdy okazywało się znacznie lepsze od poprzedniego. Uzależnieni, ograniczeni socjalnie, pozbawieni naturalnych odruchów społecznych. Ot, częste epitety rzucane pod adresem kogoś kto lubi spędzać czas w sieci.

Nie widzę tego, gdy rozmawiam przez 5 godzin z kumplem na Skype, czy chwaląc się rzeczą, którą napisałem/namalowałem/zrobiłem na facebooku, reddicie czy innym serwisie. Teoretycznie w rzeczywistości mógłbym dokonać tego samego, ale w czasach permanentnej oceny i potępiania tego, co jest inne, byłoby to znacznie trudniejsze. Internet jest po prostu łatwiejszy. Komunikacja z innymi jest zdecydowanie przyjemniejsza, ponieważ ma się dostęp do znacznie większej grupy osób, w której łatwiej znaleźć bratnią duszę. Wygodniej jest coś zaplanować, przedyskutować i wdrożyć w życie. Według mnie obecnie prawdziwy świat nie nadąża za Internetem. Ktoś może zapytać, co z wychodzeniem z przyjaciółmi, na piwo, itp. Fakt faktem, część najlepszych znajomych jest daleko, ale tu właśnie jest problem realnego świata, komunikacja między poszczególnymi miastami/państwami jest w tyle. Zupełnie inaczej wyglądałoby to wszystko, gdyby łatwiej można było się przemieszczać. Wtedy świat wirtualny miałby pokrycie z rzeczywistością w dużo większym stopniu. Społeczeństwo wyewoluowało, ale rzeczywistość przestała nadążać. Struktury nas otaczające zaspały, próbują więc się bronić: ograniczeniami, etykietami i epitetami. Uzależnienie od społeczności, to przecież naturalna rzecz.

Człowiek jest istotą społeczną, współczesny człowiek po prostu znalazł miejsce, którego wcześniej nie było. Stworzył społeczność tam, gdzie nikt się jej nie spodziewał. Może to właśnie tu jest problem, że nie potrafią niektórzy dostrzec, że społeczność internetowa, to zwykła społeczność, tylko bardziej rozrzucona po świecie. Naturalna komunikacja nie jest utrudniona przez to, że my nie potrafimy rozmawiać normalnie, jak niektórzy zarzucają, lecz wynika ze zwyczajnych problemów infrastrukturalnych: wszędzie jest daleko i drogo. Poczekajmy parę lat, może rzeczywistość dogoni świat wirtualny i także stanie się globalną wioską. Wtedy uzależnienie stanie się normalnym stanem.

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.