Historycznie drogie masło. Kiedy będą obniżki cen?

Tak drogiego masła jeszcze nie było. Za kostkę tego tłuszczu, nawet w dyskontach, trzeba płacić już blisko 6 zł. I choć ceny powoli się stabilizują, to na obniżki możemy jeszcze długo poczekać. Cała sytuacja na rynku jest jednak zaskakująca, bo spadkowi produkcji towarzyszy wzrost zainteresowania produktem. Z kolei resort rolnictwa przyznaje, że drogie masło, to dobra wiadomość dla rolników, dlatego nie ma powodu do działań.

  • Masło w sklepach kosztuje już 6 zł za kostkę
  • Przyczyną wzrostu cen masła jest nadprodukcja mleka w proszku i wzrost popytu na ten tłuszcz m.in. w USA i Chinach
  • Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zauważa jednak, że na podwyżkach zyskują rolnicy i przetwórcy mleka
  • Na niewielkie spadki cen możemy liczyć pod koniec roku

W listopadzie zeszłego roku pisaliśmy o bardzo wysokich cenach masła. 200 g kostka zdrożała wówczas o 1 zł, do poziomu 4 zł. To była pierwsza bariera, po przekroczeniu której mogliśmy zacząć mówić o wyjątkowo drogim produkcie.

Tym razem jest jednak jeszcze drożej. Masło osiągnęło już cenę 6 zł w dyskontach, a w sklepikach osiedlowych ten tłuszcz kosztuje nawet 7 zł za 200 g kostkę. Dlatego w sklepach coraz częściej można znaleźć kostki o mniejszej wadze, np. 170 g czy nawet 130 g. Zanim zachęceni niską ceną produktu wrzucimy go do koszyka, zwróćmy więc uwagę na jego gramaturę.

 

Ceny masła mocno w górę

Masło drożeje w całej Europie. – W pierwszych trzech tygodniach czerwca br. średnia cena zbytu masła w UE wyniosła 497 euro za 100 kg i była aż o 46 proc. wyższa od średniej z poprzednich pięciu lat. Tak wysoki poziom cen nie był nigdy notowany w historii – zauważa Paweł Wyrzykowski, ekspert rynków rolnych z BGŻ BNP Paribas.

Z danych Agencji Rynku Rolnego wynika, że masło w Polsce w rok zdrożało o blisko 69 proc. W tygodniu kończącym się 9 lipca 2017 r. za masło w blokach u przetwórców trzeba było płacić 21,11 zł za kg. To daje 4,22 zł za kostkę sprzedaną przez producenta.

Dlaczego masło drożeje? Paweł Wyrzykowski zwraca uwagę na duże, utrzymujące się unijne zapasy odtłuszczonego mleka w proszku (OMP). Dlaczego one mają wpływ na cenę masła? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się, z czego powstaje masło.

Masło to tłuszcz jadalny, który jest produkowany z przetworzenia śmietany z mleka krowiego. Zawartość tłuszczu mlecznego w produkcie oscyluje w granicach 80-90 proc., tylko wówczas producent może używać na opakowaniu nazwy „masło”. Na półkach sklepowych najczęściej możemy znaleźć te z zawartością 82 proc. tłuszczu mlecznego.

Przy produkcji masła wykorzystuje się właśnie przede wszystkim tłuszcz, a pozostałą cześć mleka trzeba jakoś zagospodarować. Mleczarnie z pozostałości po maśle produkują najczęściej mleko w proszku, ale jego nadmiar na rynku sprawia, że cała produkcja staje się mniej opłacalna, co zniechęca producentów.

– Znaczące zapasy OMP w UE, które na koniec kwietnia br. wyniosły 404 tys. t., wpływają na ceny, które w pierwszych trzech tygodniach czerwca 2017 r. były o 16 proc. niższe od średniej z ostatnich pięciu lat – wyjaśnia ekspert rynków rolnych z BGŻ BNP Paribas.

– Być może unijni producenci wolą przeznaczyć mleko, np. na produkcję serów niż OMP, których ceny zbytu w pierwszych trzech tygodniach 2017 r. były o 33-45 proc. wyższe niż przed rokiem – dodaje Wyrzykowski.

Informacje te potwierdzają też przedstawiciele organizacji mleczarskich. – Producentom o wiele bardziej opłaca się produkować sery i podpuszczkę niż masło. Stąd wysokie ceny – słyszymy w Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

 

Masło atrakcyjne, ale jego produkcja spada

Drugim powodem wzrostu cen masła jest jego atrakcyjność. – Na rynku utrzymuje się silny popyt na masło, zarówno w UE, jak i w USA, gdzie zauważalny jest trend w kierunku spożycia produktów naturalnych, pełnotłuszczowych, a masło cieszy się bardzo dobrą opinią – informuje Onet Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wystarczy spojrzeć na dane. Tylko w okresie styczeń – maj 2017 r. eksport masła z UE do USA wzrósł aż o 50 proc. W 2016 r. znaczący importerzy masła zwiększyli zakup tego produktu odpowiednio o 20 proc. w USA i o 15 proc. w Chinach. Wyraźnie wzrasta również popyt na masło ze strony rynku rosyjskiego, w okresie styczeń – maj 2017 r. to wzrost importu o 17 proc.

Jednocześnie jednak... spada produkcja. W ostatnim kwartale 2016 r. w porównaniu z 2015 r. produkcja mleka na rynku UE spadła o 3,7 proc. Podaż masła w I kwartale 2017 r. w porównaniu z 2016 r. była o 5,3 proc. niższa. – Spadek skupu mleka był wynikiem utrzymujących się od połowy 2014 r. niskich cen skupu mleka, niższej dostępności paszy oraz programu dobrowolnej redukcji produkcji mleka uruchomionego przez KE – wyjaśnia MRiRW.

– Dane o produkcji masła dla rynku unijnego są zaskakujące, gdyż światowy popyt na ten produkt rośnie. Według ostatniego raportu FAO Food Outlook, światowy eksport masła w 2017 r. ma zwiększyć się o 1,9 proc. - dodaje Wyrzykowski.

Efekt jest prosty – duże zapotrzebowanie na rynku połączone ze spadkiem produkcji winduje ceny. Także w Polsce, mimo że na eksport wysyłamy mniej niż 1/4 produkcji.

Z danych przygotowanych przez BGŻ BNP Paribas wynika, że w 2016 r. z Polski wyeksportowano 45,1 tys. t masła i tłuszczów maślanych, tj. o 9,1 proc. więcej niż w 2015 r. Przy czym całkowita produkcja masła w ub. r. wyniosła 204 t.

Eksport kierowany jest głównie na rynek unijny (89 proc. całkowitego wolumenu eksportu), przede wszystkim do Niemiec, Czech, Słowacji i Rumunii.

 

Rolnicy korzystają na tendencji światowej

Wysokie ceny masła są efektem gry rynkowej, na której korzystają przedsiębiorstwa mleczarskie. Przyznaje to nawet MRiRW. – Po dwuletnim okresie kryzysu w branży mleczarskiej obecną sytuację przetwórcy mleka oceniają bardzo pozytywnie. Wysokie ceny masła to większe przychody zarówno ze sprzedaży krajowej, ale również w handlu na rynkach zagranicznych. Na obecnej sytuacji korzystają również rolnicy uzyskując coraz wyższe ceny skupu mleka, dzięki czemu ulega poprawie sytuacja finansowa ich gospodarstw – czytamy.

Resort rolnictwa monitoruje rynek, ale nie zamierza w tej chwili podejmować żadnych działań zmierzających do stabilizacji cen masła. Po pierwsze dlatego, że regulacje rynku rolnego należą do kompetencji Komisji Europejskiej, a ta nie zamierza nic robić, bo wysokie ceny masła są obecnie problemem na całym świecie. Po drugie, brak interwencyjnych zapasów masła uniemożliwia również zmniejszenie presji cenowej poprzez sprzedaż produktu na rynek.

 

Kiedy masło stanieje?

– Podaż mleka w UE w najbliższych miesiącach powinna być większa niż to miało miejsce przed rokiem, co może hamować dalsze, dynamiczne wzrosty cen masła – zauważa Paweł Wyrzykowski.

Ekspert zwraca uwagę na Nową Zelandię, która jest największym światowym eksporterem masła. – Produkcja mleka w tym kraju charakteryzuje się znaczącą sezonowością, a w czerwcu i lipcu jest na minimalnym poziomie. Oczekuje się, że wraz z nadchodzącym sezonem podaż mleka w Nowej Zelandii będzie większa niż przed rokiem, w związku z czym, z początkiem ostatniego kwartału 2017 r. należy oczekiwać obniżek światowych cen masła – dodaje.

To daje nadzieję, że na święta nie zabraknie masła, jak prognozuje „Financial Times”, ale poziomu 3 czy 4 zł za 200 g kostkę możemy jeszcze długo w sklepach nie zobaczyć.

Autor: 
Tomasz Michalski
Źródło: 

Onet

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.