Kiedy narzędzie manipuluje... Dzieci fejsa

Poranną kawę sączą do ekranu laptopa. Po powrocie ze szkoły, uczelni, pracy natychmiast logują się na Facebooka. Wiedzą wszystko o swoich znajomych... z fejsa. Udostępniają mnóstwo zdjęć, gorączkowo czekając na lajki i komenty. Uczestniczą w publicznej debacie, komentując namiętnie posty na tablicy. Wszystkie emocje potrafią wyrazić w jednym kliknięciu na podniesiony kciuk. To właśnie pokolenie cyfrowe, dzieci fejsa.

Facebookowe statystyki
Według raportu Wirtualnemedia.pl z 1 lipca 2014 roku najwięcej użytkowników Facebooka to ludzie młodzi. Strona cieszy się ogromną popularnością w grupach wiekowych 18-24 lata (28,9%) i 25-34 lat (28,9%). Z tych danych można wnioskować, że ponad połowa użytkowników to studenci lub młodzi pracownicy. 52,5% to kobiety, a 47,5% mężczyźni. Nie snułabym tutaj jednak genderowskich hipotez o większej fejsomanii u kobiet. Po prostu w kraju jest więcej kobiet niż mężczyzn.

Godziny aktywności są różne, zależnie od grupy wiekowej. Jednak największy fejsowy boom przypada na godzinny poranne i wieczorne. Zwłaszcza wieczorne. Popatrzcie późnym wieczorem na liczbę znajomych na czacie – sami zobaczycie. Najpopularniejsze profile? Serce i Rozum, Play, Demotywatory, Kwejk, Orange, YouTube, Radio Eska, Kamil Bednarek. Ten content (treść) jest wyraźnie skierowany do ludzi młodych, dzieci fejsa.

Dzieci fejsa często nie wyobrażają sobie dnia, o zgrozo poranka (!), bez zalogowania się. Kto z nich nie ma Facebooka i Messengera w telefonie?

Drugie życie na fejsie
Można właściwie powiedzieć, że życie przenosi się do fejsa – jednego z najszybszych i najpopularniejszych źródeł informacji. Aktualność jest istotną zaletą Facebooka. Bardzo często w studenckich grupach pojawiają się informacje dotyczące zajęć, konsultacji, egzaminów, projektów. Nawet zagorzali fejsosceptycy w końcu zakładają konta, aby być na bieżąco z życiem uczelni.

Dzieci fejsa nie muszą spotykać się ze znajomymi. Wiedzą o nich wszystko z fejsa, ich potrzeby społeczne zaspokaja rozmowa na czacie. Na długie godziny spędzane w cyfrowym świecie zapewniają sobie multum słodkiej energii. Aktywność ruchową ograniczają do klikania myszką, więc szybko osiągają masę młodego walenia. Pewnie pamiętacie otyłego Dudleya z cyklu książek o Harrym Potterze?

Dzieci fejsa są mistrzami w kreowaniu cyfrowego „ja”. O wolność słowa walczyliśmy długo, a cyfrowe pokolenie w najlepsze uprawia autocenzurę na swoich profilach. Na Facebooku kwitnie też atawistyczny narcyzm. Dzieci fejsa z lubością wrzucają po 20 zdjęć w ciągu dnia. Z jeszcze większą lubością sprawdzają co kilka minut, czy rośnie liczba lajków i komentów.

Agora wirtualnego demosu
Facebook pełni podobną rolę, jaką w starożytnej Grecji odgrywał rynek miejski. To forum publicznej debaty i dyskusji, bardzo dynamicznej i spontanicznej. Czasem kilka komentarzy zmienia się w interaktywną przekrzykiwankę rodem z telewizyjnych programów publicystycznych. Cyfrowe kłótnie najczęściej dotyczą poglądów religijnych i politycznych, aktualnych problemów społecznych.

Studenci na uczelni przeważnie nie lubią zabierać głosu. Wielu reaguje z niechęcią na rozpaczliwe próby wyrwania ich z wiecznego letargu. Rozpoczęcie i utrzymanie konstruktywnej dyskusji na zajęciach to prawdziwy wyczyn. Zawsze uważałam bierność intelektualną za typową cechę pokolenia testów. Testy kompetencji, egzaminy gimnazjalne, a tym bardziej maturalne uczą, że nie popłaca się samodzielne myślenie. Jednak u zalogowanych dzieci fejsa odwaga cywilna wzrasta. Podobnie jak chęć do płomiennej dyskusji na komentarze i uprawiania wirtualnej demagogii. Niektóre dzieciaki znakomicie wyczuwają podstawowe techniki perswazji. Cyceron byłby dumny.

Kultura wirtualnych debat to już osobny problem. Różnica zdań nie prowadzi do wymiany i weryfikacji poglądów, ale do szermierczej walki na słowa o lepszą rację. Magdalena Kamieńska w książce Niecne memy pisała o argumentum reductio ad Hitlerum. Spór przegrywa ten, kto pierwszy porówna przeciwnika do nazisty. Polskie dzieci fejsa przystosowały tę zasadę do warunków lokalnych. Króluje reductio ad komuchum i reductio ad lewakum.

Psychologia studenta Facebooka
Dzieci fejsa to przeważnie zaciekli studenci Facebooka. Pewnie każdy z Was walczył niejednokrotnie z upartym dyskutantem, który wypisuje poematy w komentarzach. Czy tym ludziom przypadkiem nie nudzi się w życiu? To gorliwi akademicy, którzy na fejsie spędzają pół życia, analizując cyfrową przestrzeń i jej kulturowe wpływy.

Naukowcy udowodnili, że szybkość i intertekstualność Internetu pozytywnie wpływa na inteligencję. Reagujemy i pojmujemy szybciej niż nasi rodzice. Jednak ciemną stroną medalu jest ciągłe rozproszenie uwagi i związany z tym niepokój. Wielu studentów ma problem z utrzymaniem koncentracji podczas 1,5-godzinnego wykładu. Wykładowcy najlepszych uczelni robią przerwy, kiedy widzą, że cała sala jest już kompletnie logged out.

Facebook to skuteczny pożeracz czasu. Oczywiście, można wykorzystać swój profil w konstruktywny sposób. Przy odrobinie wiedzy o social mediach można stworzyć wieloplatformowe narzędzie autopromocji i propagandy. Facebook może też ułatwić rozwój zainteresowań i pasji. Jednak dzieci fejsa przeważnie szukają na tej stronie rozrywki i swojej zgubionej tożsamości. W łańcuchu pokarmowym padają ofiarą mięsożerców, którzy tylko czyhają na młodych, wiecznie zalogowanych. Dzieci fejsa pewnie nie znają „Wieku propagandy” Pratkanisa i Aronsona. A co dzień padają ofiarą mechanizmów perswazji, które tam opisano.

Joanna Dobrowolska

Fot. martapisze.pl, autor strony – Marta Hennig

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.