Układ między Gersdorf a PiS?

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego zdecydowała się na unik w starciu z prezydentem i PiS. Choć formalnie nie rezygnuje ze stanowiska, to zamierza wziąć długi urlop. Według informacji Onetu, to może być element poufnej umowy między Małgorzatą Gersdorf a obozem władzy.

  • Nie dojdzie do otwartego starcia między sędziami Sądu Najwyższego a PiS
  • Małgorzata Gersdorf zrobiła krok w tył — zgodziła się na powierzenie obowiązków pierwszego prezesa  SN innemu sędziemu
  • Według ustaleń Onetu, to może być element układu między nią a obozem władzy. Wskazują na to także inne wydarzenia
  • Dziś premier występuje w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Gdyby w tym samym dniu wybuchła wojna o gabinet prezesa Sądu Najwyższego, byłaby to dla Morawieckiego katastrofa
  • Gersdorf miała się zgodzić na to, że weźmie urlop do czasu, aż unijny trybunał zbada przepisy PiS skracające jej kadencję. Jeśli zostaną one podważone, ma mieć otwartą drogę do powrotu

Dziś I prezes Sądu Najwyższego — tak jak zapowiadała — pojawi się w pracy. Wygląda jednak na to, że nie skończy się to otwartym starciem z władzą.

Prezydent wspierany przez PiS twierdzi, że od dziś Małgorzata Gersdorf nie jest już najważniejszym sędzią w najważniejszym sądzie w Polsce. Obóz władzy obniżył wiek emerytalny sędziów Sądu Najwyższego z 70 lat do 65 lat. W ustawie zapisano, że sędzia, który osiągnął wiek emerytalny, może się ubiegać u prezydenta o przedłużenie pracy.

Gersdorf już dawno zapowiedziała, że żadnego pisma nie wyśle. Powtórzyła to w rozmowie z Onetem kilka dni temu. Powód? Przywołuje konstytucję, która w art. 183 ust. 3 mówi wyraźnie: I prezesa Sądu Najwyższego prezydent powołuje na sześcioletnią kadencję. Gersdorf podkreślała, że dostała nominację w 2014 r., więc powinna skończyć kadencję w 2020 r.

Wsparło ją 63 sędziów uczestniczących w ostatnim zgromadzeniu ogólnym Sądu Najwyższego. Jednogłośnie przyjęli uchwałę, że dla nich Gersdorf jest prezesem jeszcze przez dwa lata.

Wszystko wskazywało więc na to, że dojdzie do otwartego starcia pod bramą świątyni Temidy.

 

Wolta pani prezes

Ale wczoraj, po spotkaniu Gersdorf z prezydentem, sytuacja uległa zmianie. Okazało się, że kierowanie najważniejszym sądem w Polsce przejmuje sędzia Józef Iwulski, prezes Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Według informacji Onetu, Gersdorf uzgodniła to z nim jeszcze przed spotkaniem z prezydentem i wydała odpowiednie zarządzenie. Zastosowała standardową procedurę wskazania swego zastępcy na czas nieobecności. Duda też wskazał czasowo Iwulskiego, ale sięgnął po inną interpretację — uznał, że Gersdorf jest już emerytką i potrzebny jest przejściowy szef SN do czasu wyboru nowego prezesa.

To było sprytne zagranie prezydenta, które wskazuje na to, że miał wiedzę o umowie Gersdorf z Iwulskim. W ten sposób Duda wybrnął bowiem z kłopotu, jaki miał ze znalezieniem kandydata na tymczasowego prezesa — sędziowie SN odmawiali mu, uznając, że prezesem jest Gersdorf. Iwulski nie mógł odmówić, wszak podjął się tego zadania w uzgodnieniu z Gersdorf.

Jeden z naszych rozmówców — sprawdzony informator w obozie władzy — przekonuje: — To nie był przypadek. Nazwisko Iwulskiego zostało nieformalnie uzgodnione między Gersdorf a ludźmi prezydenta. Chodziło o to, żeby nie było dwóch prezesów, bo wtedy byłby chaos. W ten sposób prezes jest jeden, a Gersdorf i Duda wyszli z twarzą, bo każde zastosowało swoje przepisy do jego zatwierdzenia — mówi.

A zatem Gersdorf i Duda pozostali przy swoich stanowiskach, choć efekt jest ten sam — w najbliższym czasie pani prezes nie będzie kierować sądem, zastąpi ją Iwulski.

 

Przyjdzie po urlop

Gersdorf przyjdzie więc do sądu, ale tylko po to, aby wziąć długi urlop. Zdaniem naszych rozmówców wśród najważniejszych sędziów w Polsce — to wyraźny unik z jej strony. Wygląda na to, że unik jest nieprzypadkowy. Nasi rozmówcy wspominają co prawda o dolegliwościach zdrowotnych pani prezes, ale zastrzegają, że nie są one na tyle poważne, by musiała na dłużej wyłączyć się z pracy.

Po co zatem ten urlop? Według naszych ustaleń, wycofanie się Gersdorf na kilka miesięcy może być elementem tajnej umowy między panią prezes a obozem władzy. — Gersdorf zgodziła się wycofać, czekając na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wieku emerytalnego sędziów i przerwania jej kadencji. Komisja Europejska wszczęła w tej sprawie postępowanie i pewnie niedługo skieruje pozew do Trybunału przeciwko polskim władzom — opowiada nasz rozmówca, prawnik związany z PiS.

— Czy to znaczy, że w razie przegranej polskich władz, będzie mogła wrócić? — pytamy

— Tak. Rząd będzie musiał honorować taki wyrok. Ja osobiście sądzę, że porażka przed Trybunałem jest bardzo prawdopodobna.

 

Premier bał się awantury

Według naszego rozmówcy, obóz władzy obawiał się tego, co się dziś wydarzy, jeśli Gersdorf ostentacyjnie wkroczy do Sądu Najwyższego i rozpocznie się wojna o gabinet I prezesa SN. Tak się składa, że także dziś premier występuje w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w debacie plenarnej Parlamentu Europejskiego poświęconej przyszłości Unii Europejskiej.

— Gdyby tego samego dnia wybuchła wojna o gabinet prezesa Sądu Najwyższego z jakimiś demonstracjami i przepychankami, to byłby dla Morawieckiego dramat — przyznaje jeden z jego doradców. — Dlatego staraliśmy się dogadać z Gersdorf, bo — bez względu na różnice między nami — takie starcie byłoby katastrofą dla wizerunku Polski.

Jeden z bliskich współpracowników Gersdorf: — Małgorzata miała bardzo wielu doradców, którzy dzwonili z instrukcjami, jak ma postępować. Ale ostatecznie została sama i znalazła się pod ogromną presją. Teraz daje sobie czas na przeczekanie, sprawdzenie, jak się potoczą wydarzenia.

Rozgoryczenia nie kryje jeden z owych doradców, kluczowy sędzia w Polsce: — Jestem zawiedziony. Bardzo źle rozegrała spotkanie z Dudą. Powinna być nieustępliwa i oświadczyć, że próba usunięcia I prezesa Sądu Najwyższego to złamanie Konstytucji. Nikt nie mógł tego zrobić za nią, bo ona jest ostatnim tej rangi sędzią spoza środowiska PiS.

Sędzia Józef Iwulski jest, paradoksalnie, 10 miesięcy starszy od Gersdorf, którą prezydent chce usunąć przy wykorzystaniu przepisów emerytalnych. W kręgach prawniczych uważany jest za konserwatystę bliskiego w poglądach do PiS. Ale jednocześnie znalazł się wśród sędziów Sądu Najwyższego, którzy podjęli uchwałę, iż Gersdorf jest pełnoprawnym prezesem do 2020 r.

Autor: 
---------------------
Źródło: 

Onet

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.