MF: Skarbówka częściej podważy cenę sprzedaży auta lub domu

Ministerstwo Finansów chce zmienić zasady szacowania przychodu, gdy sprzedający np. nieruchomość lub samochód zaniży ich cenę.

Taki wniosek wynika z konsultowanych dwóch projektów: nowej ordynacji podatkowej i przepisów ją wprowadzających. Obie ustawy mają wejść w życie od początku 2020 r. Resort zapewnia, że poprawki są czysto redakcyjne, ale niektórzy eksperci uważają inaczej.

Zaproponowana zmiana budzi zasadnicze pytanie: czy urzędnicy będą mogli kwestionować każdą, choćby najdrobniejszą sprzedaż nieruchomości bądź samochodu poniżej ich wartości?

 

Skąd ta cena

Fiskus już dziś bierze pod lupę transakcje, gdy stwierdzi, że podatnicy zaniżyli cenę nieruchomości (lub związanego z nią prawa, np. spółdzielczego własnościowego albo użytkowania wieczystego) lub innej rzeczy (np. samochodu, dzieła sztuki).

O cenie dowiaduje się od notariusza (bo ten ma obowiązek informować o zawartych przed nim transakcjach) lub np. z umowy sprzedaży zgłoszonej do opodatkowania podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Jeśli cena w umowie wygląda na podejrzanie niską, co mogłoby wskazywać na chęć zaoszczędzenia na podatku, urzędnicy wzywają podatnika do jej podwyższenia lub do złożenia wyjaśnień. Jeśli nie dadzą im wiary, szacują przychód według cen rynkowych.

Wynikłe z tego spory z podatnikami często trafiają na wokandę sądową. Niewykluczone, że po 2020 r. takich sporów będzie jeszcze więcej.

 

Co ma się zmienić

Przy okazji wprowadzania w życie nowej ordynacji mają się zmienić niektóre przepisy ustaw o PIT i CIT (art. 19 ust. 1 i art. 14 ust. 3). Dziś wynika z nich, że organ podatkowy określa przychód według wartości rynkowej, jeśli cena "bez uzasadnionych przyczyn ekonomicznych znacznie odbiega od wartości rynkowej tych rzeczy, praw lub usług".

Projekt zakłada, że znikną dwa określenia: "znacznie" i "bez uzasadnionych przyczyn".

Zgodnie więc z nowym brzmieniem przepisów urzędnicy będą szacować przychód, gdy cena będzie niższa od wartości rynkowej.

- To oznacza, że fiskus może zyskać prawo do szacowania każdej transakcji, nawet gdy cena w uzasadniony sposób odbiega od wartości rynkowej - zwraca uwagę Łukasz Blak, doradca podatkowy w Certus LTA.

Ministerstwo Finansów zapewniło w odpowiedzi na pytanie "DGP", że zmiana będzie tylko porządkująca.

Dodało, że ta sama procedura szacowania przychodu będzie uregulowana w art. 632 nowej ordynacji, a tam będzie użyte sformułowanie "znacznie" i podatnik będzie mógł się wytłumaczyć z niższej ceny.

Ministerstwo wyjaśniło, że chodzi mu jedynie o uniknięcie powielenia w ustawach o PIT i CIT regulacji zaproponowanej w projekcie ordynacji podatkowej. Nie wykluczyło jednak, że po konsultacjach projektu wprowadzi do niego poprawki.

 

A jednak podejrzane

Po co w takim razie MF chce usunąć słowo "znacznie" z ustaw o PIT i CIT? Czy nie grozi to sytuacją, w której urzędnicy będą kwestionować sprzedaż za cenę niższą od rynkowej zaledwie o kilka złotych?

- Nie wydaje się to prawdopodobne, ale łatwo wyobrazić sobie inny przykład - mówi Łukasz Blak. - Często inwestycjom deweloperskim towarzyszy budowa infrastruktury, która potem jest sprzedawana gminie lub odpowiedniemu dostawcy mediów za symboliczną złotówkę. Cena ta może być uznana przez fiskusa za nierynkową. Teraz nie jest to aż tak wielkim problemem, bo można wytłumaczyć urzędnikom, że bez infrastruktury nie zostałaby zrealizowana cała inwestycja, a cenę dyktuje druga strona transakcji.

Zdaniem eksperta, planowana zmiana da fiskusowi mocniejszą podstawę do oszacowania przychodu dewelopera według wartości rynkowej.

Po co ta zmiana

Inni eksperci, nawet jeśli nie podzielają tych obaw, przyznają, że trudno wytłumaczyć sens zaproponowanej przez MF modyfikacji.

- Zazwyczaj zmiany czemuś służą, a nowa treść ustaw o PIT i CIT na tyle różni się od obecnej, że może budzić wątpliwości - komentuje Przemysław Antas, radca prawny w ANTAS Legal.

Podobnie uważa Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers. - Z jednej strony wydaje się, że w codziennej praktyce powinno pozostać tak jak dotychczas, a więc urzędnik zainterweniuje dopiero wtedy, gdy wykryje, że cena znacząco i bez uzasadnienia odbiega od wartości rynkowej. Ale z drugiej strony po co w takim razie zmieniać ustawy o PIT i CIT? - pyta ekspert.

Podobnie uważa Rafał Sidorowicz, doradca podatkowy, menedżer w MDDP. - Trudno nie widzieć potencjalnego zarzewia sporu między fiskusem a podatnikami. Pod znakiem zapytania stoi bowiem możliwość precyzyjnego ustalenia granicy między "ceną niższą od wartości rynkowej" a nieakceptowaną przez organy podatkowe "ceną znacznie odbiegającą od wartości rynkowej". W wielu przypadkach ryzyko przekroczenia tej granicy będzie jak najbardziej realne. Niewykluczone więc, że doczekamy się jeszcze większej ilości spraw w tym zakresie na wokandach sądów administracyjnych - przestrzega ekspert MDDP.

Jak to uzasadnić

Zdaniem Jarosława Ziółkowskiego nie ma też pewności, czy i w jakim zakresie będą uznawane argumenty podatnika co do niskiej ceny. - Czy będzie to możliwe, jeśli podatnik sprzeda po niskiej cenie mieszkanie wymagające kapitalnego remontu? Albo gdy potrzebuje szybko gotówki i bez negocjowania godzi się na niską zapłatę od nabywcy? Nie mam takiej pewności po przeczytaniu proponowanych przepisów - komentuje Jarosław Ziółkowski.

Przemysław Antas podaje inny przykład. - Wyobraźmy sobie, że sprzedajemy samochód. W praktyce urzędnicy posługują się tabelami wartości pojazdów z grubych książek zawierających dane o modelach aut i latach produkcji. Po zmianach trudniej będzie z tym dyskutować, gdy organ podatkowy zastosuje przepis nieprzewidujący już żadnego "marginesu błędu" - uważa ekspert.

Zdaniem Łukasza Blaka, rozwiązanie jest jedno. - Przepisy art. 19 ust. 1 ustawy o PIT i art. 14 ustawy o CIT powinny pozostać w dotychczasowym brzmieniu.

Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/podatki/news/skarbowka-czesciej-podwazy-cene-s...

Autor: 
Mariusz Szulc
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.