„Alternatywne sposoby na skuteczność polityki prorodzinnej”

Program 500+ można uznać za świadectwo troski rządu Prawa i Sprawiedliwości o polskie rodziny. Rząd próbuje pokazać, że zależy mu na poprawie sytuacji materialnej Polaków, która jest kluczowa dla zwiększania przyrostu naturalnego. Oprócz wynagradzania dużej dzietności, wdrażany jest program dający fundusze na wyprawkę szkolną oraz specjalna emerytura dla matek, mających przynajmniej czwórkę dzieci.

Atutem obecnej władzy jest fakt, że poprzednie rządy nie angażowały się w projekty dające wsparcie finansowe dla obywateli z przeciętnymi zarobkami i dziećmi na utrzymaniu. Jednakże realizacja projektów, opartych na rozdawnictwie pieniędzy jest ogromnym ryzykiem, jakie rząd PiS odważył się podjąć. Krytycy programów rządowych podkreślają, że ich realizacja generuje potężne wydatki. Ich zwiększanie wymaga albo podnoszenia podatków albo zaciągania kredytów. Argumentacja jest bardzo słuszna tym bardziej, gdy spojrzymy jak drastycznie wzrosło zadłużenie państwa. Żyjemy w takich czasach, w których dziecko od razu po urodzeniu ma przypisaną określoną ilość długu, którą będzie musiało spłacić.

 

Przez ostatnie dwa lata mamy do czynienia z wprowadzaniem nowych, obowiązkowych opłat bądź podwyżkami istniejących. Rząd obciążył nas takimi „kwiatkami” jak: podatek denny, podatek deszczowy, a w ostatnim czasie opłata emisyjna, która wywołała spore oburzenie wśród społeczeństwa. Innymi niemiłymi niespodziankami są: danina solidarnościowa, zniesienie limitu składek na ZUS (co w praktyce oznacza zwiększenie), a także podwyżka stawki VAT na wyroby farmaceutyczne i higieniczne. Nie tak dawno Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało pracę nad koncepcją podatku od cukru. Można się wybronić argumentami o zdrowym społeczeństwie bądź wyrównywaniem szans biedniejszych i bogatych, jednak większość osób domyśla się bez problemu, że chodzi o sfinansowanie rządowych programów pomocowych.

 

Bardzo często zarzuca się obecnej polityce socjalnej złe dysponowanie planowanymi wydatkami. Krytykowany jest brak weryfikacji odnośnie wydawania otrzymanych pieniędzy. Z jednej strony, ingerowanie ze strony państwa w to, co obywatel kupuje można uznać za totalitaryzm. Lecz mając na celu dobro dzieci, trzeba mieć pewność, czy pieniądze idą na ich rozwój. W opinii społecznej podkreślana jest możliwość pogłębiania się zjawisk patologicznych, takich jak alkoholizacja czy niechęć podjęcia zatrudnienia. Spada aktywność zawodowa, ponieważ, bez większych problemów można otrzymać świadczenia socjalne, z których można pokryć elementarne koszty utrzymania. Coraz większy przypływ zgłoszeń o świadczenia jest niewątpliwie zabójczy dla gospodarki. Bardzo łatwo doprowadzi do zahamowania rozwoju i bankructwa.

 

Jednakże rezygnacja z polityki prorodzinnej byłaby strzałem w kolano. W znacznej większości krajów Europy są prowadzone programy pomocowe, z których korzystają ich mieszkańcy. Całkowita likwidacja świadczeń socjalnych w Polsce nie zostanie odebrana pozytywnie rodaków. Mimo wszystko, nie można kierować się tylko i wyłącznie nastrojami społecznymi, ale czynnikami ekonomicznymi.

 

Polska polityka prorodzinna powinna być dostosowana do status quo w jakim Polska się znajduje. Musimy mieć świadomość, że Polska jest krajem bardzo zadłużonym oraz średnio rozwiniętym na tle innych sąsiadów Europy. Niezależnie od wszelkich rządów, które nie wywiązywały się z obietnic o „drugiej Irlandii” czy „Polsce marzeń”, najpierw powinniśmy zmienić sytuację gospodarczą. Postulaty, które ożywiłyby polską gospodarkę to m.in: obniżenie podatków, deregulacja zawodów, redukcja administracji, uproszczenie prawa. Liberalizacja przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej, przyniosłaby znaczący wzrost poziomu życia Polaków. Dzięki temu państwo stałoby się bogatsze i byłoby nas stać na wdrażanie ogromnych, socjalnych projektów.

 

Świat prostych i niskich podatków oraz przejrzystego prawa gwarantuje szybszy sposób pozyskania środków do życia. Im mniejsze regulacje tym szybciej ludzie się bogacą. Jednak same ulgi podatkowe – choć są dobrym elementem polityki prorodzinnej – nie wystarczają. Potrzebne jest również kształtowanie świadomości podczas wychowywania dzieci i sprawowania nad nimi opieki. Nauki dotyczące życia w rodzinie (czy na lekcjach religii czy wdż) przygotowują młodych ludzi do wejścia w dorosłe życie. Podkreślanie konieczności pielęgnowania wartości ma pozytywny wpływ na kształtowanie wzorców w umyśle młodego człowieka. Oprócz dobrej pozycji materialnej, potrzebna jest również odpowiednia socjalizacja i pedagogika.

 

Kolejną istotną rzeczą jest dbałość o realizację zamierzonych celów. Jeśli chcemy rozwiązać problem głodu wśród ubogich rodzin lub braku artykułów, niezbędnych do rozwoju dziecka, musimy zadbać, aby najbardziej pożądane rzeczy rzeczywiście do nich trafiały. Samo rozdawanie pieniędzy nie wystarczy aby mieć stuprocentową pewność, że dziecko będzie miało najważniejsze potrzeby zaspokojone. Aby uniknąć sytuacji, w których rodzice wydają pieniądze na alkohol lub papierosy, można osobiście wysyłać dzieciom książki, pieluchy bądź ubrania. Kwestię wyżywienia można by załatwiać w szkołach, fundując uczniom obiady, które miałyby za darmo. Tego typu podejście byłoby czasochłonne, jeśli chcemy określić rzeczywiste potrzeby rodzin. Mimo wszystko, jest bardziej racjonalne niż rozdawanie pieniędzy, które nie wiadomo na co dokładnie pójdą.

 

Zaletą rządu Prawa i Sprawiedliwości jest zwrócenie uwagi na konieczność wsparcia rodzin oraz zmiany sytuacji demograficznej. Niestety, metoda jaką obrał obecny rząd okazała się szkodliwa pod względem ekonomicznym i niekorzystna dla polskiej gospodarki. Pomysł inwestycji w rodziny i przyszłe pokolenia jest w obecnej sytuacji bardzo słuszny, jednak wykonanie nieprzemyślane i niedostosowane do realiów. Dojrzała polityka prorodzinna powinna uwzględniać rzeczywiste zapotrzebowania społeczeństwa, a przy tym nie obciążać przyszłych pokoleń na korzyść obecnego.

Autor: 
Eryk Hałas

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.