Morderca na skalę ogólnopolską

Zamordowanie żony, zniesławienie zwłok, przyczynienie się do wybuchu gazu w kamienicy na Dębcu, a nawet wywołanie wypadku drogowego. Ile oskarżeń jest w stanie przyjąć jedna osoba? Prokuratura postawiła nowe zarzuty Tomaszowi J.

Tragedia, która wstrząsnęła całą Polską miała miejsce w marcu 2018 roku. To właśnie wtedy, doszło do wybuchu na Dębcu. Nieprzypadkowego wybuchu. Gdy Tomasz J. Wrócił z pobytu w Anglii dotarło do niego, że żona ma w planach rozwód. W odwecie mąż zabił Beatę J., ponadto jak dowiedziono kobieta miała odciętą głowę i rozczłonkowane ciało. Na domiar złego doprowadził do uszkodzenia instalacji gazowej w kamienicy na poznańskim Dębcu, a tym samym do wysadzenia budynku w powietrze. Mężczyzna odniósł rany w trakcie wybuchu, jednak przeżył i obecnie znajduje się w areszcie w Bydgoszczy. Nadal nie przyznaje się do popełnienia zbrodni.

Poznańska prokuratura podjęła decyzje, by przedłużyć pobyt Tomasza J. W areszcie do 23 grudnia. Władze uważają, że podejrzany może zagrażać społeczeństwu. Biorą pod uwagę, że mógłby dokończyć swoje poczynania i skrzywdzić kolejnych ludzi, w szczególności swojego syna i mężczyznę, z którym prawdopodobnie spotykała się Beata J.

Jak mówi prokurator Michał Smętkowski, podejrzanemu ogłoszono cztery zarzuty: "Zabójstwa Beaty J. poprzez zadanie jej kilkunastu ciosów narzędziem ostrokrawędzistym, ostrokończystym w klatkę piersiową; zabójstwa czterech osób i usiłowania zabójstwa 34 osób – mieszkańców budynku – poprzez spowodowanie wybuchu gazu, w wyniku którego doszło do częściowego zawalenia się kamienicy i jednocześnie spowodowanie obrażeń ciała dziewięciu osób, co miało na celu zatarcie śladów przestępstwa; znieważenia zwłok Beaty J. poprzez ich okaleczenie oraz spowodowania w dniu 1 stycznia 2018 r. wypadku drogowego poprzez umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, w wyniku którego ciężkich obrażeń ciała doznał jego syn Kacper J."

Oczywiście nie wiadomo, czy mężczyzna chciał zabić czy też narazić te wszystkie osoby na taką tragedię. Nie mniej jednak, zniszczył instalacje gazową, która do tego doprowadziła. Tomasz J. Aby stanąć przed sądem musi zostać uznany za poczytalnego. Wciąż czekamy na na ocenę jego zdrowia psychicznego.

Autor: 
Anna Karbowska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.