Blisko 800 nauczycieli na L4. Władze miasta apelują do szefowej MEN

Ten "chorobowy" protest to odpowiedź nauczycieli na propozycję podwyżek oferowanych przez resort edukacji. Dzisiejsze spotkanie Anny Zalewskiej ze związkowcami skończyło się niczym, więc nie można wykluczyć, że ilość pedagogów na L4 jeszcze wzrośnie. Tymczasem czeka nas wyjątkowo trudna wiosna a nauczyciele będą niezwykle potrzebni, bo w tym roku podczas egzaminu do liceów dojdzie do kumulacji dwóch roczników.

  • MEN proponowało, by nauczycielskie pensje do 2020 roku wzrosły o ponad 15-procent
  • Związki się na tę propozycję nie godzą i domagają się tysiąca złotych podwyżki dla każdego nauczyciela już w tym roku
  • Dzisiejsze rozmowy związkowców z minister edukacji nie przyniosły żadnych efektów
  • W łódzkich szkołach, gdzie nauczyciele są na "chorobowym" prowadzone są dla dzieci zajęcia opiekuńcze - nie lekcje

Władze Łodzi apelują do MEN o jak najszybsze dojście do porozumienia z pedagogami.

W Łodzi już ponad 750 nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjów i liceów oraz przedszkoli jest na zwolnieniach lekarskich. A to może nie być koniec, bo te zwolnienia to nie - sezonowa infekcja a protest przeciwko polityce rządu PiS.

W praktyce protest nauczycieli znacząco przekłada się na pracę placówek edukacyjnych. - Szkoły i przedszkola pracują, ale zamiast lekcji odbywają się zajęcia opiekuńcze - mówił łódzki wiceprezydent Tomasz Trela. - Klasy są łączone bo priorytetem jest bezpieczeństwo najmłodszych. Ale szkoła ma uczyć, a nie być placówką opiekuńczą - podkreślał.

Wczoraj Trela wysłał list do minister edukacji. - Apeluję do Anny Zalewskiej, aby porozumiała się z nauczycielami, bo taka sytuacja godzi przede wszystkim w uczniów. Szczególnie klas ósmych, które mają zdawać w kwietniu egzamin - mówił. - A kiedy mają przerabiać materiał jeśli nauczycieli nie ma?

W Łodzi liczba nauczycieli na L4 rośnie lawinowo. Przedwczoraj było ich około 400, wczoraj - już blisko 800. W przedszkolach i szkołach okrojoną kadrę wspierają dyrektorzy placówek, jednocześnie prosząc rodziców, by - jeśli mogą - nie wysyłali dzieci do szkół i przedszkoli. - Na razie rodzice nie protestują, ale przecież nie tędy droga. Dlaczego uczniowie mają płacić za błędy dorosłych? - pytał wiceprezydent Trela.

Przypomnijmy, "chorobowy" protest nauczycieli jest ich odpowiedzią na propozycje MEN dotyczące podwyżek. Resort planował, by pensje pedagogów rosły stopniowo, tak by w 2020 roku osiągnąć poziom wyższy o 15 procent. To jednak nauczycielom nie wystarcza - chcą podwyżki o tysiąc złotych już w tym roku.

 

Kuratoria oświaty: nauczyciele tylko nielicznych szkół są na zwolnieniach lekarskich

W większości województw nie ma zwiększonej nieobecność nauczycieli w szkołach. Nauczyciele tylko nielicznych placówek są na zwolnieniach lekarskich – poinformowali dziś przedstawiciele wojewódzkich kuratoriów oświaty.

Z informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową wynika, że w województwach: kujawsko-pomorskim, podkarpackim, podlaskim, dolnośląskim, lubelskim, lubuskim, wielkopolskim i mazowieckim nie występuje zwiększona nieobecność nauczycieli. Przedstawiciele kuratorów oświaty w tych regionach podkreślają, że nie otrzymali od dyrektorów placówek, ani od organów prowadzących sygnałów o problemach w funkcjonowaniu jakiejkolwiek szkoły czy placówki w związku z brakami w kadrach pedagogicznych.

W odniesieniu do tej sprawy minister edukacji narodowej Anna Zalewska dzis, że resort ma "stałą kontrolę nad sytuacją chorobową w szkołach". - Rzeczywiście w kilkudziesięciu szkołach jest inna organizacja pracy. Nie jesteśmy w stanie ocenić, z jakiego powodu zostało wydane zwolnienie, czy dlaczego nauczyciel przebywa na chorobowym – zauważyła. Wyraziła jednocześnie "głęboką wiarę i zaufanie do nauczycieli". Zalewska podkreśliła też, że "rzeczywiście dyrektorzy mówią, że w tej chwili jest wzmożony okres gryp".

Autor: 
Magdalena Gałczyńska
Źródło: 

Onet

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.