KRĘTA DROGA DO PRAWDY

Na przestrzeni kilku ostatnich dekad bez śladu zaginęły ponad cztery tysiące osób. Jednocześnie, 3700 osób spoczywa w mogiłach oznaczonych jako NN - bezimienne. Czy pomiędzy bezimiennymi mogiłami a bezskutecznie poszukiwanymi od lat osobami istnieje powiązanie? Fundacja ITAKA podjęła próbę wytyczenia drogi do prawdy o losie NN.

 

Ślad po nich zaginął

Policyjne statystyki porażają - każdego roku w Polsce ginie kilkanaście tysięcy osób. Większość tych spraw udaje się rozwiązać. Niektóre mają szczęśliwy finał, ale są i takie, które kończą się tragiczną dla rodziny informacją - osoba zaginiona nie żyje.

Jest jeszcze jedna "kategoria" zaginionych. Ci, których nigdy nie odnaleziono - ani żywych ani martwych. Grupa ta to tzw. długotrwale zaginieni. Jak ustaliła Fundacja ITAKA, zajmująca się poszukiwaniem zaginionych, jest ich w Polsce ok. 4400.

Poszukiwaniom tych osób przygląda się często cały kraj. Tak jest m.in. w przypadku zaginięcia Iwony Wieczorek. Zdjęcie młodej blondynki kojarzy już chyba każdy. Dziewczyna zaginęła w lipcu 2010 r. w Sopocie. Ostatni moment, w którym kamera zarejestrowała 19-letnią wówczas kobietę, to wejście na plażę w Jelitkowie o 4:12 nad ranem. Stamtąd miała do domu dwa kilometry, jednak nigdy do niego nie dotarła. Mimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań, dotąd nie udało się ustalić, gdzie jest Iwona Wieczorek i co przydarzyło jej się o świcie feralnego dnia.

Nikt także nie jest w stanie powiedzieć, co stało się z dziećmi, które w ciągu kilku lat zaginęły na terenie Śląska. 8 stycznia 1999 r. z podwórka jednej z katowickich dzielnic ginie 5-letni Kubuś, 11 miesięcy później 9-letnia Sylwia z Zabrza wychodzi na spotkanie do kościoła i nigdy tam nie dociera. Na początku stycznia 2000 r. ginie kolejne dziecko - 11-letnia Basia z Jastrzębia-Zdroju. Dziewczynka wychodzi do szkoły, ale po drodze ślad się po niej urywa. Kolejne zaginięcie ma miejsce w październiku 2002 r. 13-letnia Iwona z Tarnowskich Gór wybrała się do schroniska dla zwierząt, ale i ona nigdy nie zdołała dotrzeć do celu.

Niewyjaśnione sprawy pozostawiają niepewność, z którą ciężko się pogodzić rodzinie i którą trudno pojąć społeczeństwu. Biorąc pod uwagę liczby, ITAKA zwróciła uwagę na możliwość istnienia powiązań między osobami długotrwale zaginionymi a grobami, jakie w Polsce oznacza się literami NN - bezimienne. Jak się okazuje, w Polsce jest ok. 3700 osób pochowanych jako NN, co na tle innych krajów Europy jest wyjątkowo niechlubnym rekordem.

- Polska jest na szarym końcu w porównaniu z innymi państwami - np. Litwą, Holandią, czy Francją. W pozostałych krajach Europy nie ma takiego problemu, ponieważ od dawna wykorzystuje się tam badania DNA. U nas nie było możliwości porównania próbek materiału genetycznego osoby o niezidentyfikowanej tożsamości z potencjalnymi rodzinami zaginionych. Dopiero od 2017 r. gromadzi się ślady biologiczne rodzin, w których ktoś zaginął - mówi w rozmowie z Interią prezes ITAKI Alicja Tomaszewska.

 

Zaginieni wśród NN

Czy to więc możliwe, że 3700 osób pochowanych jako NN to osoby, które w policyjnych statystykach pojawiają się jako długotrwale zaginione?

Próbę udzielenia odpowiedzi na to pytanie podjęła ITAKA. Razem ze swoimi partnerami - Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji i Agencją Interaktywną Esencja Studio - zrealizowała projekt GeNN, który miał na celu porównanie DNA wytypowanych rodzin ze zmarłymi pochowanymi jako NN i stworzenie bazy danych, która da lepsze efekty w identyfikacji.

W tym celu przeanalizowano niewyjaśnione zaginięcia z lat 1972-2003. Z grupy tej wyodrębniono ponad 300 spraw, w których policja posiadała zabezpieczony wcześniej materiał genetyczny denata i skontaktowała się z wytypowanymi rodzinami, by uzyskać materiał porównawczy do badań.

Dzięki tej pracy udało się ustalić, że w trzech z analizowanych grobów NN znajdują się osoby od lat widniejące w policyjnych statystykach jako zaginione.

- Wyjaśniliśmy na przykład sprawę zaginięcia z 2000 roku - mówi w rozmowie z Interią prezes ITAKI.

Andrzej G. był od 2000 r. poszukiwany przez swoich rodziców i policję. Niestety, przez kilkanaście lat nie było żadnych tropów, które przybliżyłyby śledczych do rozwiązania sprawy. Dopiero podczas realizowania projektu GeNN, gdy rodzice poszukiwanego oddali swój materiał genetyczny do porównania, okazało się, że ich syn nie żyje, został pochowany w nienazwanej mogile.

Ciało mężczyzny znaleziono w tym samym roku, kiedy zaginął. Znajdowało się na torach kolejowych. Sprawy te nie zostały jednak wówczas połączone.

Prezes ITAKI wspomina także o innej sprawie, którą udało się wyjaśnić. Dotyczy ona mężczyzny, którego zwłoki odnaleziono w 2002 r. w lesie i także pochowano w bezimiennym grobie. Rodzina Piotra O. sama zgłosiła się do ITAKI, po tym jak dowiedziała się o projekcie GeNN. Materiał genetyczny zgadzał się także i w tym przypadku.

Prezes Alicja Tomaszewska wskazuje także, że nie każda rodzina, z którą się skontaktowano w celu pobrania materiału genetycznego, chciała uczestniczyć w badaniach.

Najczęściej odmawiały rodziny zaginionych dzieci i nastolatków, uzasadniając to tym, że chcą wierzyć, że ich bliski wciąż żyje. Inne powody odmowy to np. przyzwyczajenie się do sytuacji niewiedzy, zaginięcie to sprawa bardzo odległa, albo zaginionego nikt nie chce odnaleźć.

- Mieliśmy nadzieję na więcej odnalezionych, ale nie tylko to było celem naszego projektu. GeNN ma bardzo dużą wartość naukową. Na jego podstawie widać, że ślady biologiczne, które są pobrane i przechowywane przez wiele lat nawet w nie najlepszych warunkach, mogą być wykorzystane w badaniach DNA - tłumaczy prezes ITAKI.

Badania, które przeprowadzono, to jedne z nielicznych, gdzie skupiono się na tak starym materiale zabezpieczonym w archiwach. W tym celu zastosowano najnowocześniejszą w genetyce kryminalistycznej technologię NGS. Jak wskazuje ITAKA, użycie tej metody w odniesieniu do bardzo starych i zdegradowanych próbek DNA to działanie pionierskie w skali światowej.

- Np. udało się ustalić profil DNA wyłącznie na podstawie fragmentu włosów. A była to sprawa bardzo trudna, ponieważ zwłoki zostały znalezione w palącym się samochodzie i pobranie materiału DNA graniczyło z cudem. Udało się także odczytać profil DNA z kości, która długo była przechowywana. Wartość naukowa tego projektu jest nie do przecenienia - wskazuje prezes ITAKI.

 

Trudne poszukiwania prawdy

- Jednym z celów projektu było wprowadzenie do bazy jak największej liczby członków rodzin zaginionych, jednak nie mieliśmy wystarczających środków finansowych, aby tych danych było tyle, ile tak naprawdę potrzeba - mówi Alicja Tomaszewska.

Jak przypomina prezes ITAKI, dopiero od 2017 r. prawo umożliwia policji szerszą identyfikację.

- Przed nowelizacją, gdy policja znalazła zwłoki, mogła pobrać materiał genetyczny od takiej osoby. Jednak problemem był brak bazy osób poszukujących zaginionego członka swojej rodziny. W takiej sytuacji, nie było materiału porównawczego. Policja robiła więc tak: kiedy podejrzewała, że znalezione ciało to może być osoba zgłoszona jako zaginiona, dopasowywała potencjalnie podobną rodzinę. Wtedy jednorazowo pobierano od wytypowanej rodziny materiał do badań DNA, ale prawo zakazywało przechowywania tych wyników w bazie. Dlatego ta sytuacja była taka trudna - mówi Tomaszewska.

Liczba tak wielu zwłok oznaczonych jako NN to niestety wynik zaniedbań i braku jednoznacznych regulacji prawnych narzucających normy postępowania w takich sytuacjach. 

ITAKA zwraca także uwagę, że nie od każdej osoby, która spoczywa w grobie NN, pobrano wcześniej materiał genetyczny. Na polskich cmentarzach znajduje się więc wiele osób, których identyfikacja byłaby możliwa dopiero po poddaniu ich ekshumacji.

W tym kontekście pojawia się jednak kolejny problem - przestarzałe normy prawne dotyczące pochówku. Jak wynika z ustawy z 1959 r., a taka wciąż obowiązuje, pochówek zwłok niezidentyfikowanych nie został w żaden sposób usankcjonowany. Z tego powodu, jak wskazuje ITAKA, zwłoki takie są często chowane w zbiorowych mogiłach, gdzie dochodzi do ich całkowitego przemieszania. Z kolei w indywidualnych grobach, w trumnie chowane są często po dwie osoby, groby natomiast są błędnie oznaczane i ewidencjonowane. W konsekwencji pobranie materiału z konkretnych NN zwłok często jest niemożliwe z uwagi na brak możliwości ich jednoznacznej identyfikacji.

Fundacja apeluje więc do władz o określenie w drodze rozporządzenia szczegółowego sposobu postępowania ze zwłokami oznaczonymi jako NN. Bez takich regulacji kwestia zwłok o niezidentyfikowanej tożsamości, od których nie pobrano materiału biologicznego w chwili ich znalezienia, pozostanie nierozwiązana - alarmuje ITAKA.

Autor: 
Krystyna Opozda
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.