Merkel musi obawiać się o wyniki.

Na ostatnim szczycie UE podczas prezydencji niemieckiej pojawiło się wiele problemów. Wydaje się jednak, że w sporze budżetowym z Polską i Węgrami widać kompromis.

BRUKSELA taz | Angela Merkel przeżyła już wiele szczytów UE - więcej niż jakikolwiek inny aktywny polityk europejski. Ale kiedy kanclerz Niemiec przyjedzie do Brukseli w czwartek na ostatni regularny szczyt europejski w tym roku, to prawdopodobnie nawet ona nie będzie wiedziała, jak to się skończy.

Wszystkie istotne sprawy są sporne: Brexit, budżet UE, Turcja i polityka klimatyczna. Krótko przed zakończeniem Prezydencja Rady Unii Europejskiej Merkel musi obawiać się o wyniki. „Wiele rzeczy nie udało się wprowadzić w życie, szkoda”, mówiła w środę w Berlinie.

Dobre wiadomości napływają jednak z USA. Po wygranej Bidena w wyborach prezydenckich nadchodzi transatlantycka odwilż, a Joe Biden jest pozdrawiany przy okazji szczytu. Wspólnie chcemy walczyć z koronawirusem i zmianą klimatu.

W sprawie Turcji jest jednak nadal cicho. Prezydent Erdoğan nie przyjął wyciągniętej ręki UE i nadal prowokował swoimi odwiertami gazowymi we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, wyjaśniał minister spraw zagranicznych Heiko Maas w Brukseli w poniedziałek.

Ale to, czy Erdoğan powinien zostać za to ukarany, jest wciąż kwestią otwartą. Niemcy, wraz z Hiszpanią i Włochami, włączają hamulce. Ewentualnie osoby fizyczne i przedsiębiorstwa mogłyby znaleźć się na liście sankcji wprowadzonej w 2019 r.

Poseł do Parlamentu Europejskiego Özlem Demirel z Partii Lewicy patrzy na to z dużym niepokojem. "Konsekwentne i wiarygodne byłoby powstrzymanie wszelkiego eksportu broni do reżimu Erdoğana", powiedziała taz. "Zamiast tego, w najlepszym wypadku, powinny być mniejsze lub symboliczne środki."

Stłumione są również oczekiwania w sprawie Brexitu i planowanego dalszego porozumienia w sprawie handlu. W środę wieczorem w Brukseli zaplanowano kolację z udziałem premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. To budziło nadzieje.

Merkel wyraziła jednak sceptycyzm. "Nie sądzę, żebyśmy jutro (czwartek; notatka redaktora) wiedzieli, czy to się uda, czy nie", powiedziała przed spotkaniem. W ostatnim czasie odnotowano niewielkie zmiany w trzech dużych kwestiach spornych - rybołówstwie, sprawiedliwym handlu i rozstrzyganiu sporów.

Zagrożenie dla paktów finansowych

Teoretycznie jest jeszcze czas do 31 grudnia - podobnie jak w przypadku trzeciej spornej kwestii - pieniędzy. Węgry i Polska zawetowały nowy budżet UE i fundusze na rzecz odbudowy po koronawirusie, ponieważ odrzucają powiązanie pomocy finansowej z praworządnością. Grozi to niepowodzeniu głównego elementu niemieckiej prezydencji Rady - pakietu finansowego o wartości 1,8 biliona euro.

"Merkel popełniła szereg błędów po udanym szczycie UE w lipcu" - mówi Rasmus Andresen, europejski polityk i ekspert ds. budżetu z ramienia Partii Zielonych. "To może się teraz zemścić. Z tym szczytem staje i upada jej prezydencja w Radzie." W żadnym wypadku kanclerz nie powinnna przyjmować "próbom szantażu" premiera Węgier, Viktora Orbána, i łagodzić klauzuli praworządności.

To właśnie może się zdarzyć. Jest umowa z Niemcami, powiedział w środę w Warszawie wiceprezes Rady Ministrów Jarosław Gowin. Różnice zdań "praktycznie zniknęły". Niemiecka prezydencja UE poprosiła ambasadorów innych państw członkowskich, aby "byli gotowi na spotkanie jeszcze dziś po południu".

To spotkanie kryzysowe miało najwyraźniej na celu ustalenie, czy kompromis spotka się z aprobatą. To, jak wyglądałaby umowa, pozostało otwarte. Ostatnio w kręgach UE wiele mówiło się o dodatkowej deklaracji, w której państwa UE mogłyby zagwarantować, że klauzula dotycząca praworządności nie zostanie wykorzystana w sposób obcy tej kwestii, na przykład w odniesieniu do kwestii uchodźców.

Rygorystyczna polityka migracyjna

Orbán wcześniej rozpowszechniał nieuzasadnione twierdzenie, że UE chce go ukarać za jego rygorystyczną politykę migracyjną. Zagroził również, że przekaże sprawę do Sądu Najwyższego UE. Merkel milczała na temat tego wszystkiego.

Krytykuje się także kurs niemieckiej prezydencji UE w zakresie polityki klimatycznej. Projekt szczytu przewiduje zobowiązanie do osiągnięcia bardziej rygorystycznego celu klimatycznego na rok 2030. Gazy cieplarniane mają zostać zredukowane o co najmniej 55 procent, mówi. Ale ten cel ma być stosowany tylko zbiorowo. Ponadto kilka państw wzywa do uznania energii jądrowej za środek ochrony klimatu. Jest to kolejna kwestia, która grozi wywołaniem kontrowersji na szczycie w Brukseli.

Autor: 
Tłum. Paulina Leopold

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
13 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.