“Nie możemy opuszczać naszych domów przez 24h na dobę”- Lockdown w Libanie

Laila, 12, uczennica. Tęskni za przyjaciółmi

Ludność Libanu przechodzi przez najsurowsze restrykcje na świecie. Zgodnie z całodobową godziną policyjną, obywatelom, którzy nie są niezbędnymi pracownikami, od 14 stycznia zakazano opuszczania swoich domów.

Tutaj mieszkańcy stolicy, Bejrutu, opisują swoje odczucia względem panujących obostrzeń.

“Tęsknie za przyjaciółmi”

Kilka dni po wprowadzeniu 24-godzinnego lockdownu zrobiło się naprawdę ciężko, ponieważ ja i moja rodzina musimy pracować w domu. Chociaż dobrze jest spędzać więcej czasu z rodziną, to jednak kiedy mamy spotkania online, słyszymy się nawzajem. Niestety ta sytuacja może powodować dekoncentrację i jednocześnie uniemożliwić zakończenie pracy na czas.

Czasami mam trudności z nauką, ponieważ stresuje mnie ogrom zadań, jaki dają nam nauczyciele. Nauka online nie może równać się z uczeniem się w świecie fizycznym, w którym możemy wchodzić w interakcje z nauczycielami, którzy tłumaczą nam wszystko po kolei.

Poza tym, mimo, że rozmawiam z przyjaciółmi przez internet, to i tak bardzo za nimi tęsknię. Wolny czas staram się wypełniać oglądaniem filmów, grą na pianinie, czytaniem i tańcem, a w nocy czasem maluję.

'Odczuwam dotkliwe skutki'

Walid Kanaan, 45, fryzjer

Ten rok był niezwykle trudny psychicznie jak i ekonomicznie.

Jestem właścicielem salonu, ale nie stać mnie na niego. Płacę pracownikom, którzy nie pracują, więc naprawdę jestem bez grosza przy duszy. Obecnie nikogo nie obchodzi wygląd czy zadbana fryzura.

Ta ostatnia blokada bardzo mnie denerwuje, ale nie z powodu pieniędzy, tylko z powodu panującej sytuacji. Ludzie skupiają się teraz na tym, jak jeść, a nie jak żyć.

To mocno w nas uderza i przynosi jedynie dotkliwe skutki. Moja żona pracuje w banku i ten bank też upada. Żona nie wie, czy utrzyma swoją posadę.

To wszystko - krach gospodarczy, brak pieniędzy w bankach, rosnące ceny i brak możliwości wyjścia z domu, bardzo mnie przytłacza.

W dodatku nie ufamy rządowi. Nawet jeśli dadzą szczepionki, to czy będzie można je bezpiecznie przyjąć? Możemy tylko modlić się do Boga, aby nas chronił.

“Modlę się, żeby to się wkrótce skończyło”

Mouna Sleiman, 58, syryjska uchodźczyni

Ostatnie obostrzenia są dla mnie najtrudniejsze. Nie dość, że nie mogę wyjść do pracy i nie mam jak zarabiać na życie, to jeszcze ja i cała moja rodzina zaraziliśmy się koronawirusem. Wszystkie nasze oszczędności poszły na testy, leki i suplementy na walkę z chorobą.

Pozostanie w domu jest trudne z psychologicznego i ekonomicznego punktu widzenia. Uciekłam do Bejrutu w 2012 roku przed wojną w Syrii i mieszkam tu z córką, jej mężem i dwójką ich dzieci. Pracuję dzień po dniu, aby ich wspierać, ale też pomagam synowi i jego rodzinie, którzy wciąż są w Aleppo.

Zwykle zajmuje się gotowaniem dla kilku rodzin - przygotowuje okazjonalne kolacje czy lunche - dlatego mogę związać koniec z końcem, ale jeśli przegapię jeden dzień, trudniej będzie mi pokryć wydatki. Modlę się do Boga, aby to się wkrótce skończyło i żebyśmy mogli wrócić do wcześniejszego życia, bo muszę jakoś zadbać o rodzinę.

“Nie czuje się bezpiecznie”

Rasha, 22, recepcjonistka w hotelu

Jest to dla nas bardzo trudne, zwłaszcza dla ludzi z branży hotelarskiej, którzy muszą pracować z gośćmi poddanymi kwarantannie w zatwierdzonych przez rząd hotelach, po przyjeździe do kraju.

Z niektórymi z nich mamy problemy, na przykład, gdy nie chcą przestrzegać zasad związanych z noszeniem masek lub obowiązkowymi testami na Covid. Niektórzy goście po prostu nie rozumieją, że to dla ich własnego dobra i naszego bezpieczeństwa.

Lockdown jest również dla nas kłopotliwy, ponieważ transfery hotelowych minibusów dla pracowników zostały zawieszone. Dlatego naprawdę żal mi pracowników hotelu, którzy muszą iść na pieszo do domu lub zostać w miejscu, w którym pracują.

Co więcej, niektórzy z nas stracili pracę, a inni wciąż walczą o zapłatę. Kierownictwo tego hotelu dokłada wszelkich starań, abyśmy byli zadowoleni, ale kiedy pracujesz w trakcie pandemii i kiedy masz do czynienia z ludźmi, którzy nie rozumieją, jak poważne to jest, to niestety jesteś sfrustrowany i zirytowany, ponieważ takie osoby jak ja nie są bezpieczne.

Jednak mimo wszystko, muszę pracować, aby utrzymać swoją rodzinę, więc jest to bardzo smutne i chciałabym tylko, aby Bóg dał nam trochę siły i cierpliwości, aby sobie z tym poradzić.

“Poziom edukacji spada”

Roula Natour, instruktor, Uniwersytet Libański

Osobiście nie mam nic przeciwko przebywaniu w domu, ale odciąga mnie to od życia towarzyskiego, od interakcji społecznych i brakuje mi eleganckich ubrań, które nosiłam wychodząc na ulicę.

Nauczam na uniwersytecie od prawie 20 lat i chociaż łatwiej jest prowadzić lekcje online, siedząc zrelaksowany w domu, trudniej jest się przygotować. Mamy szczęście, że sektor nauczania wciąż się rozwija w porównaniu z innymi sektorami, ale poziom edukacji spada, ponieważ nie wszyscy uczniowie uczęszczają na zajęcia z powodu braku odpowiedniego sprzętu lub braku motywacji.

Jeśli chodzi o przygotowanie, to jest to zdecydowanie trudniejsze zadanie. Poza tym, czasami mam wrażenie, że rozmawiam sama ze sobą, bo interakcja ze studentami jest minimalna. Ponadto, studenci pierwszego roku również nie mogą doświadczyć prawdziwej interakcji, jaka zazwyczaj miała miejsce podczas pobytu na uczelni.

Tłumaczyła Wiktoria Gwizdała

Autor: 
bbc.com
Źródło: 

bbc.com

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.