Lekcja z brexitu: korzyści z bycia w UE są niewidoczne, ale kiedy znikną, to boli [OPINIA]

Brexit to jakby baśń o nowych szatach króla, tyle że opowiedziana na odwrót. Brytyjczycy wreszcie (o pięć lat za późno) zrozumieli, dlaczego wspólny rynek Unii Europejskiej oraz unia celna są ważne: dzięki nim wewnętrzne granice stają się niewidzialne - pisze John Lichfield dla POLITICO.

  • Odkąd Wielka Brytania opuściła UE 1 stycznia, niewidoczne korzyści z członkostwa stały się widocznymi niedogodnościami
  • Brytyjczycy nalegali na uwolnienie się od skomplikowanej prawnej maszynerii, która umożliwia wolny od wszelkich barier handel między krajami UE
  • Niewidzialne granice w Unii są niewidzialne, bo całe zadanie regulacji i ochrony zostało przeniesione na poziom europejski
  • Całe branże powstały albo rozkwitły dzięki temu, że stało handel między Birmingham a Bremą stał się równie łatwy jak ten między hrabstwami Lancashire i Yorkshire
  • Artykuł w oryginale przeczytasz na stronie POLITICO.eu

Zamiast opowieści o władcy, który odkrywa, że jest nagi, to historia o kraju, który odkrywa wagę udogodnień, jakie uznawał za oczywiste, bo nie dało się ich zauważyć. O niewidocznych korzyściach łatwo się zapomina i trudno je politycznie sprzedać. Łatwo też je bagatelizować albo o nich kłamać. Za to koszt ich utraty może być znaczny.

Odkąd Wielka Brytania de facto opuściła UE 1 stycznia, te niewidoczne korzyści stały się widocznymi niedogodnościami, a niekiedy nawet powodem katastrofy. Na szkockich nabrzeżach gniją ryby, półki sklepów Marks and Spencer w Paryżu czy Dublinie świecą pustkami a Brytyjczycy odkryli, co to znaczy odgrodzić się murem od najbliższego i najważniejszego rynku.

Wielomiliardowe straty eksporterów

To pożyteczna lekcja dla innych krajów unijnych – zwłaszcza Francji – gdzie słabo się rozumie sens wspólnego rynku, a zarówno skrajna lewica, jak i prawica opowiadają o nim bajki.

Pobrexitowa umowa handlowa wynegocjowana tuż przed Bożym Narodzeniem dopuszcza bezcłowy handel na Morzu Północnym i Irlandzkim (czyli między Anglią a Francją i Irlandią). Wielka Brytania nalegała jednak na uwolnienie się od skomplikowanej prawnej maszynerii, która umożliwia wolny od wszelkich barier handel między krajami UE (a także Norwegią i Szwajcarią). Wskutek tego towary wjeżdżające i wyjeżdżające z Wielkiej Brytanii – np. homary, części samolotowe, samochody, świeże kanapki – nagle zaczęły wymagać spełnienia biurokratycznych procedur, kontroli sanitarnej, a także płacenia cła na części czy składniki powstałe poza granicami Unii.

Brytyjscy eksporterzy stracą tylko w tym roku 28 mld euro z powodu mniejszego popytu w Unii oraz kosztów i utrudnień powstałych na granicy UE.

- Wszystko stało się takie skomplikowane. To jak z cebulą, im bardziej ją obierasz, tym bardziej płaczesz – powiedział agencji Bloomberg Adam Marshall, dyrektor generalny związku brytyjskich izb handlowych.

Kiedy patrzymy na to wstecz, trudno być zaskoczonym, że korzyści ze wspólnego rynku UE były tak opacznie rozumiane. Chociaż wspólny rynek był w gruncie rzeczy brytyjskim pomysłem – forsowała go pod koniec lat 80. Margaret Thatcher a opracował w szczegółach unijny komisarz lorda Arthura Cockfielda – opinii publicznej na Wyspach nigdy nie nauczono rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Czytaj więcej: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/brexit-korzysci-z-bycia-w-ue-sa-niewidoczne-ale-kiedy-znikna-to-boli-opinia/9byjk04,79cfc278

Autor: 
Redakcja

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
17 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.