List do redakcji. "Państwo morduje swoich obywateli w białych rękawiczkach"

"Jestem byłym, zniszczonym i gnębionym przez urząd skarbowy, już prawie pięć lat, przedsiębiorcą. Ofiarą wydmuchanych politycznie karuzel vatowskich. Państwo z ofiar oszustów robi kozły ofiarne, próbując wmówić nam, że jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś przekręty. (...) Na tę chwilę wygląda, że państwo morduje swoich obywateli w białych rękawiczkach" - napisała do nas Czytelniczka po przeczytaniu tekstu "Spóźniona refleksja" autorstwa Janusza Schwertnera.

Wiele naszych tekstów powstaje dzięki Waszym listom. Zwracacie w nich uwagę na problemy, którymi warto się zająć i przedstawić je opinii publicznej. Gorąco zachęcamy do nadsyłania listów pod adres listydoredakcji@redakcjaonet.pl.

Poniżej pełna treść listu.

Szanowni Państwo, 

serdecznie dziękuję za artykuł "Spóźniona refleksja" - cieszę się, że nie baliście się Państwo podjąć tematu, który dla wielu jest niezrozumiały i ludzie raczej wolą się od niego odsuwać. "Skoro tyle u Ciebie siedzą z kontrolą, to z pewnością było coś na rzeczy" - wolą kwitować, bo być może zrozumienie prawdy zburzyłoby ich spokój; że wcale nie żyjemy w państwie prawa i sprawiedliwości i raczej bliżej nam do Białorusi niż Europy. Jestem byłym, zniszczonym i gnębionym przez urząd skarbowy, już prawie pięć lat, przedsiębiorcą. Ofiarą wydmuchanych politycznie karuzel vatowskich. Państwo z ofiar oszustów robi kozły ofiarne, próbując wmówić nam, że jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś przekręty - o czym mówią profesorowie prawa podatkowego (prof. Modzelewski, prof. Gwiazdowski).

Poniżej pozwolę sobie załączyć tekst, który ostatnio wysłałam do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, obrazujący moją sytuację. Swoją drogą zauważam pewną powtarzalność - niezależnie czy są to ofiary ulgi czy karuzeli - syndrom listonosza.

Liczę - być może naiwnie, że im więcej będziemy pokazywać takich historii, wzrasta szansa na debatę, która stanie się przyczynkiem zmian systemowych. Bo tak to na tę chwilę wygląda, że państwo morduje swoich obywateli w białych rękawiczkach. Gdyby nie to, że w pewnym momencie walki trafiłam do Stowarzyszenia Niepokonani 2012, pewnie by mnie już tutaj nie było...

Zobaczyłam, że nie jestem sama i jest to problem setek ludzi. Jako dziennikarz i pełnomocnik regionalny staram się na co dzień dodawać otuchy osobom, które się do mnie zgłaszają, choć nie oznacza to, że jestem niezniszczalna.... każdy ma granice wytrzymałości. 

Historia Czytelniczki

Nie można w tym przypadku mówić nawet o przeszkodach w prowadzenia biznesu w Polsce, tylko o niszczycielskiej działalności instytucji państwa. Ona nie utrudnia, ona niszczy wszystko, co napotyka na drodze, zastrasza, oczernia i zaszczuwa… Jak kat wybiera, znajduje i krzywdzi ofiary, które ma na wyciągnięcie dłoni, nie chcąc widzieć, że są to ludzie, którzy chcą dalej żyć, pracować i funkcjonować w tym kraju. Natomiast zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się milionowymi wyłudzeniami VAT-u traktuje z niesamowitą wręcz troską, opieką i łagodnością…

Mój koszmar zaczął się w 2014 roku wraz z rozpoczęciem kontroli przez Urząd Skarbowy w Gorzowie Wlkp. Na własnej skórze doświadczyłam, co to znaczy użeranie się z bandą bezdusznych urzędników, którzy traktują nas przedsiębiorców jak najgorszych przestępców.

Doskonale pamiętam pierwsze przesłuchanie w urzędzie skarbowym, gdzie na samym początku przesłuchania, poza protokołem, urzędniczka powiedziała: "Pani sobie zdaje sprawę, że za takie rzeczy idzie się do więzienia?". Ona mnie jeszcze nie przesłuchała, a już miała na mój temat swoje zdanie. Wyszłam z przesłuchania nie wierząc w to, co się wydarzyło.

Przesłuchanie trwało ponad pięć godzin. Presja urzędniczek, wymuszanie zeznań, manipulowanie słowami. Czułam się jak przestępca, a urzędniczki pewne siebie, aroganckie, ironiczne, bezkarne. Na tamten moment myślałam, że to było najgorszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć… Jednak okazało się jedynie początkiem gehenny, która trwa do dziś.

Systematyczne nękanie ze strony aparatu państwa, szkalowanie, oczernianie. Kiedy dotarło do mnie, że argumenty, logika, przyzwoitość na tych "ludzi" nie działa, poniosłam kolejny koszt w postaci utraty, zdrowia, depresji i stanów lękowych…

Obłąkanie aparatu skarbowego jest poza zasięgiem rozumowym normalnie ukształtowanego edukacyjnie obywatela RP. W toku kontroli skarbowej zostały dokonane kontrole krzyżowe, podczas których byłam systematycznie oczerniania. Spółka upadła. Zmuszona byłam wrócić do wyuczonego zawodu nauczyciela. Mieszkam sama i gdyby nie pomoc rodziców, nie byłabym się w stanie utrzymać. Nie wspominając o tym, że nie miałabym możliwości na opłacanie adwokata, aby walczyć z aparatem państwowym. Moi rodzice wyjechali za granicę, aby wspierać mnie finansowo. To wszystko co się wydarzyło i dzieje się nadal, nie jest już tylko moją tragedią, ale tragedią całej mojej rodziny. 

W mojej spółce wszystkie faktury były księgowane, nie miałam zaległości w podatkach. Po dwóch latach kontroli został wydany protokół, który zarzuca nam, że faktury nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych. Co ciekawe, urząd skarbowy nie przedstawił ani jednego dowodu na to, iż towaru nie było. Po mojej stronie są wyciągi bankowe poświadczające zapłatę za towar, faktury, numery seryjne sprzedanego sprzętu, dokumentacja z centrum logistycznego. Stawiam się na każde wezwania instytucji państwowych, przedkładam dodatkową dokumentację, jeżeli takowa jest potrzebna. Pracuję, aby mieć z czego żyć. Czy tak się zachowuje przestępca? Nie.

Przestępcy w takiej sytuacji zakładają kolejne spółki na tzw. słupy i działają dalej, nie przejmując się wezwaniami urzędów, bo są po prostu dla nich nieuchwytni. Z problemami zostajemy my, polscy przedsiębiorcy, którym bezduszna armia urzędników z uporem maniaka próbuje wmówić, że jesteśmy winni całego zamieszania w branży. W tej chwili czuję się, jak osaczona zwierzyna, która nie wie, z której strony nastąpi atak. 

"Każdy powrót do domu powoduje ścisk w żołądku"

Dlaczego przedstawiciele Rzeczpospolitej Polskiej udają, że problemu nie ma? Czy może działają w myśl zasady, że jak czegoś nie widać, to tego po prostu nie ma? O tym, że za oszustwa przestępców płacą ich ofiary wiadomo nie od dziś, o czym świadczą publikacje m.in. prof. Modzelewskiego, prof. Gwiazdowskiego. Setki, a może nawet tysiące niewinnych przedsiębiorców w tym kraju co roku płaci za czyjeś przekręty. Dosłownie. Zarówno w wymiarze finansowym, jak i emocjonalnym.

Podatek VAT jest podatkiem kryminogennym zarówno po stronie zorganizowanych grup przestępczych, wyłudzających w ten sposób pieniądze z budżetu państwa, jak i po stronie samego państwa, które nie mogąc złapać prawdziwych sprawców zamieszania wmawia winę uczciwym przedsiębiorcom - ofiarom oszustów. Żyję już prawie pięć lat w permanentnym stresie, który zabija energię i kreatywność. Resztki energii, które pozostały wykorzystuję na pracę i walkę z aparatem państwowym. 

Każdy powrót do domu z pracy powoduje ścisk w żołądku. Kiedy zaglądam do skrzynki pocztowej zastanawiam się, co przyniesie dzień… Każde awizo powoduje wytrącenie z równowagi, jak nie ma awiza dzień można uznać za udany. Chciałam być przedsiębiorcą w moim kraju, pracować i oddawać podatki, a czuję się teraz, jak zwierzę zaszczute w klatce. Ten system mnie zniszczył. Nie tylko jako przedsiębiorcę, ale również jako człowieka.

Nie mam żadnych planów i marzeń, bo nie wiem, co tak naprawdę stanie się jutro. Stałam się 32- latką, która żyje tylko i wyłącznie dzięki wsparciu emocjonalnemu i pomocy finansowej rodziców. Czasami czuję, że pomimo młodego jeszcze wieku moje życie już się skończyło. Wszystko przez rozbujałą fantazję urzędniczą, dzięki której postępowanie w US Gorzów Wielkopolski trwa już pięć lat. Pięć lat? Jak można badać księgi podatkowe przez pięć lat?

Otóż w tym tkwi istota problemu. Urząd nie bada moich ksiąg, co powinien zrobić co do zasady i zakończyć postępowanie. On czeka na decyzje podatkowe bezpośrednich i pośrednich kontrahentów, po to, aby podeprzeć się tym, że stwierdzono u nich nieprawidłowości, bo skoro były u kogoś tam to i u nas będą, z automatu. Problem w tym, że większość, jak nie wszystkie Organy Skarbowe w Rzeczpospolitej Polskiej, działają wg takiego samego schematu i koło się zamyka. Wszyscy w łańcuchu dostaw według tezy organów są oszustami. Koniec kropka.

Urzędnicy widzą tylko i wyłącznie swoje argumenty popierające wyimaginowane tezy. Na dowody poświadczające o uczciwości podatnika spuszczana jest zasłona milczenia. Protokoły, a dalej decyzje są jedną wielką manipulacją, projekcją myślową przechowywaną w urzędniczych zwojach mózgowych, które później mają stać się podkładką do grabieży mienia. Sposób obrazowania i metodyka prowadzenia postępowania wskazuje na celowe i świadome organizowanie przestępstwa procesowego przez aparat urzędniczy.

"Chcesz być traktowany, jak przestępca - załóż działalność"

Cytując za Małgorzatą Dąbrowską-Kardas i Piotrem Kardasem wskazać należy, iż "wprowadzenie w błąd przybierać może postać tzw. oszustwa procesowego, które zachodzi wówczas, gdy na skutek fałszywych dowodów przedstawionych przez sprawcę doszło do rozporządzenia mieniem na podstawie wyroku sądowego zasadzającego roszczenie. Wprowadzenie sądu w błąd nieprawdziwymi twierdzeniami zawartymi w pozwie, popartymi jednocześnie fałszywymi dowodami, stanowi działanie oszukańcze przez to, że zamiarem sprawcy jest skłonienie sądu do rozporządzenia cudzym mieniem, u podłoża którego leży błędne wyobrażenie o rzeczywistości wywołane dowodami przedstawionymi przez sprawcę" [Kodeks Karny. Część szczególna. Tom III. Komentarz do art. 278-363 k.k., wyd. IV].

Podobne stanowisko zostało wyrażone przez Sąd Najwyższy, który w swoim postanowieniu orzekł, iż "oszukańcze działanie sprawcy polega na tym, że jego zamiarem jest skłonienie sądu do rozporządzenia cudzym mieniem, u podłoża którego leży błędne wyobrażenie o rzeczywistości wywołane dowodami przedstawionymi przez sprawcę" [wyrok Sądu Najwyższego z 13 czerwca 1933 roku, Zbiór Orzeczeń Izby Karnej Sądu Najwyższego z 1933. roku, zeszyt 8, poz. 162].

Uczciwy podatnik staje się zatem podwójną ofiarą: nieuczciwych kontrahentów, pod warunkiem, że takowi faktycznie byli i, co najgorsze, ofiarą bezdusznych urzędników, dla których staje się mięsem armatnim. I nikogo nie obchodzi, jak było naprawdę. Ważne, że numer NIP znalazł się w odpowiedniej branży i we właściwej dla urzędnika porze, bo to dzięki niemu mają etaty, przerób, nagrody, premie i…. wydumane statystyki. Dlaczego wydumane? Ponieważ dług hodowany jest od wielu lat, z każdym miesiącem rosną odsetki, które przewyższają moją nauczycielską pensję, a sama ich świadomość jest pętlą na szyi, która każdego dnia tylko się zaciska. 

Kraj, w którym przedsiębiorca jest podmiotem nie tylko rozwija się o wiele szybciej, lecz stwarza szansę awansu ludziom. Wówczas niepotrzebne będą apele, żeby ludzie wrócili z emigracji, do przyjaznego kraju, w którym można czuć się bezpiecznie, i w którym można pracować, nie obawiając się rabunku. To wystarczająca zachęta, żeby ludzie wracali, a ci którzy przenieśli działalność do Czech, Słowacji czy Niemiec znowu zobaczyli swoje szanse w kraju… 

Jeżeli ktoś opowiada mi o tym, że chce założyć działalność w Polsce, odpowiadam: jeżeli chcesz być traktowany, jak przestępca; chcesz być zniszczony przez instytucje państwowe, użerać się z bandą bezdusznych urzędników, mieć do czynienia ze służbami, nie czuć się bezpieczny nawet w swoim domu, a na końcu jesteś gotowy na wieloletnią walkę w sądach, proszę bardzo, zrób to. Bo z tym wszystkim właśnie musi liczyć się przedsiębiorca rejestrując firmę w Polsce…

Zachowania organów w prawnym państwie nie mogą naśladować zachowań okupantów podczas pacyfikacji polskiego społeczeństwa. Uprzejmie informuję, że podczas kontroli skarbowej do mnie nie strzelano ani nie grożono mi użyciem broni palnej (jeszcze)".

Autor: 
-------------------
Źródło: 

Onet

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.