Czeskim firmom brakuje pracowników, siłę roboczą zamawiają sobie w więzieniu

Prosta matematyka: W czeskich więzieniach znajdują się tysiące więźniów, którzy zgodnie z prawem muszą pracować. Natomiast firmom wciąż brakuje pracowników, często na niewykwalifikowanych stanowiskach. Czy to połączenie się działa?

Jest czwartek przed południem i w hali produkcyjnej firmy Modus w Czeskiej Lipie pracuje poranna zmiana. Jaroslav Dvořák w dziale produkcji metalu wygina blachy do oświetlenia przemysłowego. Ma w tym doświadczenie, jest wykwalifikowanym blacharzem.

Jego kolega Martin Luther jest magazynierem, przygotowuje palety z produktami do wysyłki. Gdy ich ośmiogodzinny czas pracy dobiegnie końca i zmienią ich koledzy, którzy przyjdą na popołudniową zmianę, mężczyźni nie wrócą do domu. Razem z innymi wsiądą do autobusu, który zawiezie ich do pobliskiego więzienia w mieście Stráž pod Ralskem, gdzie odbywają swoje wyroki. W ten sposób w trybie dwuzmianowym zmienia się tu dziennie sześćdziesięciu skazańców.

Strzeżony autobus kursuje między więzieniem a firmą Modus już dziesięć lat. „Nasi pracownicy mieli na początku pewne obawy, ale jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Nigdy nie było z nikim problemu. Więźniowie cenią sobie pracę i traktujemy ich najlepiej, jak zgodnie z prawem możemy” chwali sobie pracowników Jan Kavka, kierownik sprzedaży firmy.

To, że firma zaoszczędzi na sile roboczej, to tylko jedna z zalet. „Nie wydaje się, ale produkcja oświetlenia biurowego i przemysłowego jest sezonowa. Łatwiej jest nam zadzwonić do więzienia i zamówić więcej lub mniej pracowników, niż zatrudniać ich, a następnie zwalniać. W trakcie sezonu na dwie zmiany jeździ sześćdziesiąt osób, kiedy indziej dziesięć lub nikt. To duży rozrzut” wyjaśnia kierownik, dodając, że najczęściej skazani pracują właśnie przy obróbce metali, pakowaniu oświetlenia lub wysyłce.

„Nie wszystkie więzienia na to pozwalają. Mamy szczęście, że w Strážy pod Ralskiem istnieje łagodniejszy reżim, a skazani mogą wychodzić na zewnątrz. Ponieważ możliwość pracy bezpośrednio w więzieniu jest w naszej branży skomplikowana - oświetlenie musi zostać przetestowane, byłoby wokół tego dużo logistyki” kontynuuje Jan Kavka.

Bezrobocie w regionie jest bardzo niskie, w strefie przemysłowej w Czeskiej Lipie znajdują się również inne firmy. „Brakuje także skazańców, więc rozwiązujemy to przez automatyzację - giąć blachy, podłączać przewody do świateł i wykonywać inne czynności potrafią już na szczęście także maszyny” zauważa kierownik.

 

Na chwilę „na powietrze”

Skazańcy chętnie pracują poza więzieniem, wkraczają w nowe środowisko i myślą o innych rzeczach. „To nasza największa motywacja. A także możliwość zarobienia pieniędzy dla rodziny” zgadza się Martin Luther, który odbywa wyrok za oszustwo. „Mamy szczęście, że jesteśmy w Straży, wielu tutejszych więźniów zgłasza się pracy w firmach. Nie obchodzi ich gdzie, najważniejsze, że wyjdą na zewnątrz. Byłem także w innych więzieniach, gdzie musieliśmy pracować na zewnątrz, tutaj jest inne podejście” chwali były menadżer firmy ds. zatrudnienia.

Skazanych w hali produkcyjnej zawsze szkoli brygadzista. „Dobrze, że zdobywają nawyki pracy, ponieważ niektórzy przed odbyciem kary nigdy nie pracowali i są zatrudnieni po raz pierwszy w życiu. Fakt, że skazany pracuje, jest również ważny dla wniosku o warunkowe zwolnienie” mówi rzecznik więzienia w mieście Stráž pod Ralskem, Martina Krutinová.

Czy więźniowie mogą zrobić karierę w przedsiębiorstwie? „Oczywiście, jeśli okażą się skuteczni, zostaną przeniesieni na lepsze stanowisko. Kilku z nich wróciło do nas do pracy po zakończeniu kary, co było zaletą, ponieważ już wszystko umieli. Było też kilku, których po pewnym czasie znów przywiózł więzienny autobus” mówi Jan Kavka.

Podczas zmiany skazani mogą rozmawiać z innymi współwięźniami i zwykłymi pracownikami tylko o pracy. „Podczas przerwy nie wolno nam się do nikogo przyłączać, dlatego mamy własną toaletę i palarnię. Jedzenie mamy z więzienia, dostajemy drugie śniadanie i obiad” opisuje Martin Luther, który wierzy, że kiedy za sześć miesięcy skończy się jego wyrok, wróci do swojej poprzedniej pracy.

Nawet jego kolega z pracy Jaroslav Dvořák pozytywnie ocenia swoją przyszłość: „Jestem przedsiębiorcą w dziedzinie robót budowlanych, więc nie zabraknie mi zamówień. Co jest dobre, ponieważ mam dług, który staram się wprawdzie stopniowo spłacać, ale kiedy wyjdę za mniej niż dwa lata, nadal będzie on bardzo wysoki” przyznaje mężczyzna, który został skazany przez sąd za niepłacenie alimentów.

 

Piekarnia i fabryka trumien

Zgodnie z prawem skazani w Czechach muszą pracować, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia. Tego, kto odmówi, czeka kara dyscyplinarna.

„Za wybór personelu odpowiedzialne jest więzienie, które zawsze uwzględnia wymagania firm. Zatrudnienie każdego więźnia jest omawiane przez komisję złożoną z profesjonalnego personelu więziennego. Następnie przekazuje on swoją rekomendację dyrektorowi więzienia, który ma ostatnie słowo w zatwierdzeniu lub nie zatwierdzeniu zatrudnienia konkretnego skazanego” wyjaśnia rzecznik Martina Krutinová.

Osoba, która nie odsiaduje wyroku za poważne przestępstwo z użyciem przemocy i zachowuje się przyzwoicie, pracuje w firmach poza więzieniem pod nadzorem personelu więziennego i wykonuje zadania zgodnie z zaleceniami tamtejszych brygadzistów. „Kilku przykładnych skazańców również pracuje całkowicie samodzielnie. W więzieniu pracują pozostali, którzy z punktu widzenia bezpieczeństwa nie mogą być umieszczeni w miejscu pracy na zewnątrz ” dodaje Krutinová.

Oprócz firmy Modus więzienie wysyła również pracowników do pobliskich piekarni, huty szkła, firmy zajmującej się recyklingiem urządzeń elektrycznych, fabryki produkującej karmę dla psów i kotów czy do fabryki trumien.

„Obecnie zatrudniamy 55 procent skazanych. Zainteresowanych pracą jest więcej, ale z powodu ich przestępczości wielu z nich nie może być zatrudnionych poza więzieniem” mówi Martina Krutinová.

Jednak miejsca pracy znajdują się również w więzieniu, gdzie skazani pakują dla firm szklanki lub etykietują różne produkty.

„Zatrudniamy również skazanych w wewnętrznych warsztatach: ślusarzy, stolarzy, hydraulików, malarzy, murarzy, ogrodników, nawet w kuchni lub magazynie. Wśród skazanych jest też bibliotekarz i fryzjer. Dwóch skazanych jest zatrudnionych jako asystenci nauczycieli w szkolnym centrum edukacji. Inni z kolei zajmują się sprzątaniem w budynkach biurowych i pobliskiej Akademii Służby Więziennej” wymienia rzecznik.

Ile zarobią skazańcy, określa rozporządzenie, w zależności od rodzaju pracy: wynagrodzenie za pracę w pełnym wymiarze godzin waha się od 5500 koron za lekką pracę fizyczną do 13 750 koron na bardziej profesjonalnym stanowisku wymagającym dyplomu ukończenia szkoły wyższej.

Pieniądze nie trafiają na konto skazanych, pracodawca wysyła je do więzienia, które najpierw opłaca długi bankom, alimenty i tym podobne. Więźniom pozostaje kieszonkowe, które często wysyłają rodzinom. „Mogą za nie także kupować produkty w stołówce więziennej. Pewna kwota jest dla skazanych odkładana. Po odbyciu kary mają dzięki temu środki finansowe potrzebne do życia na wolności” wyjaśnia Martina Krutinová.

Autor: 
Alice Andryzková/Tłum. Katarzyna Starzec
Źródło: 

idnes.cz

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 16 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.