Powrót do lat 50-tych

W Kraju Permskim trwa proces 68-letniego Leonida Ładanowa. Pomógł on Stowarzyszeniu Memoriał w uporządkowaniu cmentarza dla represjonowanych.

We wsi Leonida Ładanowa nazywają wujkiem Lenią. Mieszka on we wsi o nazwie Wielwa-Baza, 250 km od Permu. „Wujku Lenio, co zrobimy z wilkami?”, „Wujku Lenio, niedźwiedź nie daje nam zbierać jagód, przegonisz go, co?” Leonid Ładanow 26 lat pracował jako myśliwy. Od dawna jest już na emeryturze. Ale sąsiedzi z wioski z przyzwyczajenia wciąż zwracają się do niego z prośbą o pomoc. On zna las jak nikt inny.

Jodły, świerki, sosny i cedry otaczają wieś Wielwa-Baza ze wszystkich stron, rozpościerając się na kilkudziesięciu kilometrach. Mieszkańcy mówią, że mieszkają w Parmie. W tłumaczeniu z języka komi-permiackiego parma oznacza bezkresny las. Komi-permiacki to język ojczysty lokalnej ludności. Mieszkańcy jednak władają również językiem rosyjskim oraz znają trochę litewski. W latach 50-tych w Wielwa-Bazie oraz okolicznych wioskach ulokowano deportowanych Litwinów. Osiedlono ich w barakach i kierowano do pracy w lesie: mężczyźni z reguły zajmowali się ścinaniem drzew, a kobiety i dzieci wycinały z pni sęki.

W 2016 roku Litwini postawili obok miejscowego cmentarza tablicę upamiętniającą deportowanych, a w 2019 roku przyjechali, aby zrobić porządki w miejscu pochówku swoich rodaków, którzy zginęli podczas deportacji. Ekspedycja została zorganizowana przez młodzieżowy wolontariat działający przy permskim oddziale Stowarzyszenia Memoriał. Oprócz pięciu obywateli Litwy uczestniczyli w niej członkowie Stowarzyszenia i wolontariusze z Włoch i Rosji.

Wolontariusze zatrzymali się właśnie u Ładanowa. On zawsze przyjmuje Litwinów, kiedy przyjeżdżają do Wielwa-Bazy. Ze stałym uczestnikiem ekspedycji Geniusem Baliukevičiusem chodził razem do przedszkola, a potem do szkoły. Emeryt mieszka z żoną (dzieci już dawno się porozjeżdżały) w typowym dla Wielwa-Bazy domu – drewnianym dwupokojowym mieszkaniu. Z racji tego, że wolontariuszy było aż dziesięcioro, Litwinów ulokował u siebie, a pozostałych gości w pustym domu po swojej matce. Dom ten stoi na tej samej ulicy, 200 metrów od domu Ładanowa.

W ciągu dnia wolontariusze pracowali na cmentarzu: sprzątali suche drzewa, kosili trawę, naprawiali zawaloną część ogrodzenia – a wieczorem wracali do wsi. Ostatniego dnia ekspedycji zjawili się u nich policjanci, przedstawiciele Służby Migracyjnej, Federalnej Służby Bezpieczeństwa i Ministerstwa Zasobów Naturalnych Kraju Permskiego. „Czym się tutaj państwo zajmują? Rąbiecie las? U kogo mieszkacie? W jakich organizacjach działacie?” – pytali sprawdzający. Przesłuchania trwały do drugiej w nocy.

Następnego dnia policjanci ponownie przyjechali do Wielwa-Bazy. Zostało wszczęte postępowanie dotyczące dwóch spraw – nielegalnej wycinki drzew (później została ona zawieszona) oraz odnośnie Leonida Ładanowa. Emerytowi postawiono zarzuty fikcyjnego zameldowania obcokrajowców. Według wersji śledczych miał on zameldować Litwinów u siebie w domu oraz w domu swojej matki. Zarzuty zostały postawione na podstawie zeznań Litwinów, którzy byli przesłuchiwani bez obecności tłumacza oraz w związku z zeznaniami miejscowych, którzy z wolontariuszami nie mieli żadnego kontaktu i nawet nie podejrzewali, że w ekspedycji oprócz Litwinów uczestniczą jeszcze obywatele Włoch i Rosji. Ludzie ci widzieli wolontariuszy jedynie przed domem matki Ładanowa.

„Fikcyjne meldunki dla obcokrajowców Ładanow sporządzał z zamiarem popełnienia przestępstwa” – można przeczytać w akcie oskarżenia.

– Wiem, że chodzi tu o politykę – wzrusza ramionami emeryt. – Tyle razy Litwini przyjeżdżali do mnie i nikogo to nie interesowało. Teraz, gdy stosunki między Rosją a Litwą popsuły się ja zostałem kozłem ofiarnym. Pamięta pani lekcje literatury w szkole? Takie historie pisarze zazwyczaj opisują tylko w książkach. Jak je nazywają? Motywem małego człowieka?

Zarzuty wniesione przeciwko Ładanowowi rozpatrywane są przez sędzię pokoju Ludmiłę Mokruszynę. Na ostatnim posiedzeniu sądowym 12 kwietnia adwokaci Leonida Ładanowa Sergiej Kudymow i Eduard Asatrian złożyli wniosek o jej wyłączenie. Według obrońców sędzia, jak i policjanci, nie chcą odnieść się do sprawy w sposób obiektywny. Wniosek o wezwanie Litwinów do sądu sędzia odrzuciła, ponieważ oskarżyciel publiczny go nie poparł. A sekretarz posiedzenia sądowego Galina Radostiewa przedstawiła w sądzie telefonogram, z którego wynika, że Litwini mieli odmówić udziału w sprawie. Dzwoniła do wszystkich, dodzwoniła się do czterech. Jeden z nich – Stanislovas Ulinskas nagrał rozmowę, adwokaci przedstawili ją w sądzie. Wynika z niego, że Stanislovas wyraża chęć pojawienia się w sądzie, jednak prosi o czas na wyrobienie wizy, lub zorganizowanie wideokonferencji między Rosją a Litwą.

– Cztery razy mój kolega Eduard Asatrian w czasie trwania śledztwa składał wniosek o przeprowadzenie konfrontacji z udziałem Litwinów. Jednak odmówiono mu jej. Sami Litwini zwracali się do policji z prośbą o powtórzenie przesłuchania, tym razem z udziałem tłumacza. Jednak i to nie zostało wykonane. Teraz również sąd zaczyna skłaniać się ku dowodom – obrońca Sergiej Kudymow jest zszokowany.

– Nie wiem, co stanie się z Leonidem Ładanowem przy takim stosunku sądu do sprawy – zgadza się z nim jego kolega Eduard Asatrian. – Może brzmi to absurdalnie, ale na chwilę obecną zwyczajnie nie jesteśmy w stanie przesłuchać świadków tej sprawy. Nie pozwolono nam na to ani w trakcie śledztwa, ani teraz.

Wygląda na to, że oskarżenie opiera się na domniemaniach, plotkach i prywatnych powiązaniach.

Sekretarz posiedzenia sądowego Galina Radostiewa wyjaśniła, że możliwe, że pomyliła Litwinów w momencie, gdy sporządzała telefonogramy. Według jej słów jeden z Litwinów powiedział, że nie może przyjechać. W rezultacie sędzia Ludmiła Mokruszyna nie przyjęła wniosku o wyłączenie i wyznaczyła termin następnego posiedzenia na 20 lutego.

„Kafka process live” – napisał na Facebooku o tym wydarzeniu jeden z uczestników ekspedycji z Litwy Tomas Kukis.

Leonidowi Ładanowowi za pomoc udzieloną Stowarzyszeniu Memoriał może grozić do trzech lat pozbawienia wolności.

Autor: 
Jelena Istomina/Tłum. Magdalena Diadenkova
Źródło: 

novayagazeta.ru

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.