Jak manipulować tłumem?

Po pierwsze powszechność

W zgromadzeniu główną rolę odgrywają cechy powszechne, jak twierdził Gustave Le Bon. W swoich planach na opanowanie świata (lub przynajmniej zostanie przewodniczącym/przewodniczącą klasy) po pierwsze znajdź coś przemawiającego do każdego. W pierwszej chwili może to wydawać się trudne. Z pomocą przychodzą naturalne instynkty, właściwe całej rasie ludzkiej. Na przykład rozczulamy się na myśl o dzieciach. Jeśli chcesz zrobić z kogoś wroga, powiedz, że zagraża dzieciom. Przy najmniejszym przypuszczeniu, że dzieci mogą być zagrożone, ludzie przestają myśleć racjonalnie. Rzucą się na każdego, kogo chcesz. I oczywiście fotografuj się z dziećmi. Wtedy z pewnością staniesz się przyjacielem.

 

Tylko nie nauka

Naturalną konsekwencją stosowania zasady odwoływania się do wartości wspólnych dla całego tłumu jest rezygnacja z ambicji intelektualnych. Wysoka inteligencja nie jest własnością powszechną, chyba że chcesz opanować tłum pracowników naukowych. Nie wiadomo tylko, po co ich opanowywać, mniejszość interesuje nas tylko, jeśli jest bogata. Ta nie jest. Po zwycięstwie naukowców można zmusić do niewolniczej pracy, a opornych wybić. (Wersja dla kandydatów na przewodniczących: po opanowaniu klasy zmuszacie największego kujona, żeby robił za wszystkich zadania domowe albo wsadzacie mu głowę do klozetu).

 

Wspólny wróg

Do właściwości powszechnych należy nieufność wobec obcych. Nawet największy lewak i zaciekły wyznawca równości miewa podejrzliwe myśli odnośnie nieznanych osób. Co dopiero przeciętny człowiek z tłumu. Nie ma się czego bać, to całkiem naturalne. Gdybyśmy ufali każdemu, wyginęlibyśmy już dawno. Nie lękaj się wykorzystać tej ludzkiej właściwości, poszczuj tłum na kogoś. (Najlepiej sprawdzają się Żydzi a w warunkach szkolnych otyli). Uważaj tylko, żeby nie wybić wszystkich z twojej wrogiej ekipy, kogoś w końcu trzeba demonizować. Oczywiście, wrogów znajdziesz zawsze. Ale branie ich spośród „swoich” bywa problematyczne.

 

Żadnych granic

Stanie się częścią tłumu we wspaniały sposób wyzwala spod władzy intelektu i przyzwoitości. Pozwól ludziom poczuć tę wolność. Nawołuj do wojny. Dwóch wojen. Albo trzech. Niech ludzie wiedzą, że mamy rozmach.

Zamaszyście gestykulujesz i ludzie się z ciebie śmieją? Masz po prostu za małą widownię. W tłumie przebicie mają tylko wyraziste sygnały. Często to, z czego jednostki się nabijają, dopiero w tłumie spotyka wdzięcznych odbiorców. Ubierasz się na czarno, masz świszczący oddech, a twoje przybycie poprzedza niepokojąca muzyka? Wyśmienicie. Jedyne, czego musisz się bać, to zbytnia subtelność.

 

Dopisek małym druczkiem

No, może są jeszcze jakieś rzeczy, których należy się bać. Tłum może w pewnym momencie obrócić się przeciw tobie i skrócić cię o głowę (Wersja dla przewodniczących: szlaban na internet). Poza tym, może kiedyś sumienie się w tobie odezwie. Nie będzie czyste, na pewno. Ale hej, nie myślałeś chyba, że nie ma takiego ryzyka? Proszę cię, to jak himalaizm. Wiadomo, że wielu ginie, ale to nie jest powód, by rezygnować ze szczytu, prawda?

Autor: 
AM

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.